Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nosowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nosowska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 kwietnia 2015

"Grzegorz Ciechowski - spotkanie z legendą"

"Grzegorz Ciechowski - spotkanie z legendą"
Od dawna powtarzałem, że skoro w grudniu w klubie „Od Nowa” odbywają się cykliczne koncerty poświęcone pamięci Grzegorza Ciechowskiego, to trzeba spróbować zarejestrować tę unikalną atmosferę, który unosi się wówczas na sali w powietrzu i towarzyszy wykonywaniu jego piosenek.  I to nie z kronikarskiego obowiązku, ale dlatego, że pierwsze edycje tego wydarzenia przyniosły wiele zapadających w pamięci interpretacji piosenek autora „Białej flagi”, których szkoda było wysłuchiwać tylko jeden raz.

To, co można było zrobić w Toruniu, zrobiono w Warszawie. W ubiegłym roku w stołecznym Teatrze Dramatycznym odbył się koncert z okazji emisji kolekcjonerskich monet z podobizną lidera Republiki. Na scenie przy mikrofonie - podobnie jak to miało miejsce w klubie „Od Nowa” - zaprezentowała się czołówka polskich artystów. Muzyczny rozmach temu wydarzeniu zapewnił udział Polskiej Orkiestry Radiowej i Orkiestry Adam Sztaby (wywiad -> tutaj). Płyta z tego koncertu w wersji CD+DVD miała premierę kilka dni temu. 

Piotr Cugowski podczas śpiewania "Białej flagi"

Rzadko zdarzają się albumy, z którymi obcowanie przynosi tyle przyjemności i niespodzianek. „Spotkanie z legendą” to bowiem nie tylko możliwość zetknięcie się z fenomenem Ciechowskiego, ale również ze zmysłem aranżacyjnym Adama Sztaba, który nawet do tych najbardziej rozpoznawalnych przebojów - czasem bez zbytniej ingerencji - potrafił wnieść coś od siebie. Magnesem przyciągającym słuchaczy będę zapewne nazwiska takich wykonawców jak m.in. Kasia Nosowska, Piotr Cugowski, Grzegorz Turnau, Justyna Steczkowska, Mela Koteluk, Kayah. 

Co przykuwa uwagę?  Świetna wersja „Tu jestem w niebie” Igora Herbuta. Miałem okazje być w Warszawie na nagraniu tego koncertu i pamiętam kompletną ciszę, która zapanowała na widowni, gdy zaczął śpiewać. Obawiano się choćby westchnąć, aby nie zburzyć tego, co właśnie kreowało się na scenie. Piękne. Taki momentów jest na tej płycie kilkanaście. „Ciało” Skubasa, „Tak, tak to ja” Sławka Uniatowskiego, „Odchodząc”, które w finale śpiewa Kayah. Gdy płyta kończy się w uszach nadal słychać dźwięki towarzyszącej jej na scenie orientalnej dilruby.

W sumie „Grzegorz Ciechowski - Spotkanie z legendą” przynosi nieco ponad godzinę muzyki. Przykuwającej uwagę, zaskakującej  (ach te zwolnienie tempa w pierwszej części „Białej flagi” zaśpiewanej przez Piotra Cugowskiego) Dzięki orkiestrowym aranżacjom pozwala spojrzeć na twórczość lidera Republiki w inny sposób, choć nieco zbliżony do tego, co zaprezentował dekadę temu Kwartet Śląski na „Republique”. Po płytę sięgnąć na pewno warto.

"Grzegorz Ciechowski - spotkanie z legendą", Agencja Muzyczna Polskiego Radia 2015.


poniedziałek, 16 lutego 2015

Grzegorz Ciechowski według Adama Sztaby

- Jego fenomen polegał na tym w jaki sposób przekazywał swoje kompozycje, jak je w muzyczny sposób ubierał. Surowo, a jednocześnie majestatycznie. Był muzycznym wizjonerem. Jego kompozycji nie da się pomylić z innymi - rozmowa z ADAMEM SZTABĄ, pianistą i dyrygentem, który zaaranżował na orkiestrę symfoniczną twórczość Grzegorza Ciechowskiego.

Adam Sztaba (Fot. Grzegorz Olkowski)

Kiedy należy spodziewać się premiery płyty będącej zapisem ubiegłorocznego grudniowego koncertu w Teatrze Dramatycznym w Warszawie?

Skończyliśmy już miksy, nad którymi czuwał Leszek Kamiński, stały współpracownik Grzegorza Ciechowskiego. Myślę, że to kwestia miesiąca, góra kilku miesięcy.

Co zaważyło na tym, że zabrał się Pan za aranżacje tych kompozycji i na ile miała na to wpływ fascynacja twórczością autora „Białej flagi”? 

Nigdy nie byłem wielkim fanem Republiki. Zawsze wolałem jego solową działalność. Był nie tylko muzykiem, ale i pierwszym polskim producentem z prawdziwego zdarzenia. Wtedy w kraju nikt nawet nie wiedział czym taka enigmatyczna osoba się zajmuje. Bo kim jest producent?  Kompozytor? Nie do końca. To człowiek, który decyduje o kształcie płyty, o tym kto się na niej pojawi, kto ją będzie realizował jako reżyser dźwięku, w jakim studiu będzie nagrywana itd.

Znaliście się? 

Rozmawialiśmy kilka razy. Okazało się, że choć dzieli nas epoka i wychowaliśmy się w zupełnie innej Polsce, to jednak myślimy podobnie. Cechowało go solidne podejście do muzyki i umiejętna sztuka doboru właściwych elementów z całego spectrum możliwości. Miał to wypracowane do perfekcji. Miał muzyczny instynkt.

A ta propozycja zaaranżowania jego utworów... 

...pojawiła się nieoczekiwanie. Zresztą tak jak wiele rzeczy w moim życiu. Spłynęła od Narodowego Banku Polskiego, który co roku organizuje koncerty związane z emisją kolekcjonerskich monet z wizerunkiem wielkich polskich artystów. Wcześniej miałem już okazję współpracować z NBP przy okazji emisji monety z wizerunkiem Kabaretu Starszych Panów. Ucieszyłem się niezmiernie, bo twórczość Grzegorza doskonale nadaje się na zorkiestrowanie.

Pomimo tego, bardzo rzadko można ją usłyszeć w takich wersjach. Do tej pory jedynie Kwartet Śląski wydał płytę z muzykę Ciechowskiego.

Rzeczywiście to rzadkość. Przy okazji takich orkiestrowych przedsięwzięć zawsze trzeba sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie: Po co nam orkiestra? Czy tylko po to, aby stanowiła dodatkową pompę brzmieniową, czy po to, aby stała się integralną częścią poszczególnych kompozycji. To ostatnie nie jest prostym zadaniem, a więc tym chętniej postanowiłem się go podjąć.

Jak wyglądała praca nad tym materiałem od kuchni? 

Dawałem sobie po dwa dni na każdy utwór i pracowałem nad nim bez wytchnienia. Od początku do ostatniej nuty w partyturze. Taki mam system pracy. Pomagała mi w tym wiedza o tym, kto będzie śpiewał konkretną kompozycję. Wcześniej spotkałem się z każdym z artystów przy fortepianie. Sprawdzałem jak oni te piosenki czują i jakie mają do nich podejście. Przy dwóch wykonawcach wpłynąłem na zmianę piosenki. Później spotkaliśmy się już na próbie z orkiestrą.

Dla wielu z nich takie spotkanie z orkiestrą musiało być zupełnie nowym doświadczeniem?

Oczywiście. To kompletnie inny sposób śpiewania niż z zespołem. Orkiestra ma swoją siłę brzmieniową. Trzeba mieć mocno postawiony głos, aby się z nią mierzyć. Dodatkowo każdy z tych artystów pochodzi z zupełnie innych i różnych estetyk muzycznych. Jak porównać Skubasa z Melą Koteluk, czy Kayah z Piotrem Cugowskim? Miał być jeszcze Piotr Rogucki, ale nie udało nam się zgrać terminów. Pamiętam, że jak oglądałem efekt końcowy w telewizji, to nie mogłem uwierzyć. TVP zaprezentowała utwory trwające po 6-7 minut! Dziś to już się nie zdarza! Żyjemy teraz w epoce festiwalowej, gdzie kompozycje nie mogą przekraczać 3-4 minut. Jednocześnie byłem zawiedziony, że emisja przypadła tak późno, bo o godz. 23.30.

Co Pana - jako muzyka i aranżera - fascynuje w twórczości Ciechowskiego?

Nie był ani wybitnym instrumentalistą, ani wokalistą. Jego fenomen polegał na tym w jaki sposób przekazywał swoje kompozycje, jak je w muzyczny sposób ubierał. Surowo, a jednocześnie majestatycznie. Był muzycznym wizjonerem. Jego kompozycji nie da się pomylić z innymi. To marzenie każdego artysty. Stworzył własną stylistykę opartą na specyficznym podejściu do harmonii, chromatyki, aranżacji... Do tego dołożył ponadczasowe poetyckie teksty. Nie wypada też nie wspomnieć, że był erudytą, wnikliwym obserwatorem potrafiącym wysnuwać trafne wnioski ze świata, który go otaczał. Taka zbitka talentów w jednym człowiek to rzadkość.

niedziela, 14 grudnia 2014

Warszawa i Toruń oddały hołd Grzegorzowi Ciechowskiemu

Miniony weekend był szczególny dla fanów lidera Republiki. Odbyły się aż dwa ważne koncerty jego pamięci. Jeden w sobotę w Toruniu, a drugi dzień wcześniej w Warszawie. Ten drugi będzie można obejrzeć w TVP2.

Impreza w stołecznym Teatrze Dramatycznym związana była z emisją kolekcjonerskich monet z podobizną Grzegorza Ciechowskiego, które 11 grudnia wprowadził do obiegu Narodowy Bank Polski. Nad koncertem pracowano aż 1,5 roku, dopieszczając szczegóły. Wydarzenie było o tyle wyjątkowe, że czternastu artystów zaśpiewało przy wsparciu Orkiestry Polskiego Radia, którą poprowadził Adam Sztaba. A takie brzmienie stworzyło nową jakość. 

Kasia Nosowska w towarzystwie orkiestry w "Mamonie" Republiki
Wszyscy przyzwyczaili się już do tego, że „Biała flaga” jest szybkim i pełnym energii utworem. A tu zaskoczenie. Piotr Cugowski zaśpiewał wolniej, a wers sączył się leniwie za wersem. Mocniejsze uderzenie nastąpiło dopiero w drugiej części, a w miejscu niezapomnianej klawiszowej solówki zaaranżowano - o ile dobrze pamiętam - partię instrumentów dętych. Nieźle to wymyślono. Zaraz później Cugowskiego zastąpił Marek Dyjak, który wyśpiewał „Nieustanne tango” zaciskając przez cały czas pieści. 

Było i regionalne akcenty. Pierwszy pod postacią Joanny Czarneckiej, urodzonej w Rypinie wokalistki Red Lips, która ze swoją grupą i energią rzuciła się na republikańskie „Telefony”. Drugim był torunianin, Sławek Uniatowski, któremu trafił się klasyk Obywatela GC „Tak, tak... to ja”. Przy tym utworze można pójść na łatwiznę i zaśpiewać go siłowo. A można też stłumić jego energię i zabawić się nią podskórnie, co też się stało. Jeden z ciekawszych momentów koncertu. Z nieco teatralnym monologiem w zwrotce. 

Sławek Uniatowski w Teatrze Dramatycznym zaśpiewał "Tak, tak... to ja"
Czy taki przebój jak „Odchodząc” można zaprezentować w orientalnej odsłonie? A jakże. Wystarczy dodać dźwięki diruby, a przed mikrofon zaprosić taką wokalistkę jak Kayah. Były ciarki na plecach. Świetny finał warszawskiego wydarzenia, który poprzedziły występy m.in. Igora Herbuta (nikt nawet nie szepnął, gdy śpiewał „Tu jestem w niebie”), Meli Koteluk (pełne przestrzeni „Ani ja, ani ty” z wyeksponowana partią orkiestrowych kotłów), grupy Chłopcy kontra Basia (Sztaba uśmiechał się z zadowolenia, gdy grali „A gdzież twoje kare konie..”) i Kasi Nosowskiej („Mamona”).

Dziwi mnie, że do tej pory nikt w Toruniu nie wpadł na pomysł, aby zorganizować podobny koncert, podczas którego Toruńska Orkiestra Symfoniczna mogłaby zagrać wspólnie np. z pozostałymi członkami Republiki. Spore przedsięwzięcie, w wymarzony sposób nadające się na jedną z imprez otwarcia nowej sali koncertowej na Jordankach w 2015 roku. Póki co, od kilku lat otrzymujemy co roku prawie tę samą formułę koncertu pamięci lidera Republiki w klubie „Od Nowa”. Jak było w sobotę?

Uwzględniając niezwykle udany występ laureata tegorocznej Nagrody im. Grzegorza Ciechowskiego - Tomasza Organka i jego zespołu, koncert można podzielić na pięć części. Organek, trójka wykonawców wykonujących po trzy utwory (świetne przyjęta Maria Peszek: „Biała flaga”, „Nieustanne tango”, „Piejo kury piejo”; intrygująca jak zawsze i wsparta elektroniką Kasia Nosowska - „Obcy astronom”, „Mamona”, „Nie pytaj o Polskę”; Variete „Prąd”, „Halucynacje”, „Psy Pawłowa”), a także specjalny zespół.

Tomasz Organek jako laureat nagrody zagrał materiał z płyty "Głupi" Fot. Jacek Smarz
W grupie, która pojawiła się na scenie w finale imprezy mikrofon trafiał na zmianę w ręce trójki wokalistów - Marka Piekarczyka, Krzysztof Zalewskiego i Tomasza Organka. O ile zwycięzca 2. edycji „Idola” radził sobie z kompozycjami znakomicie („Nostradamus”, „Telefony”, „Śmierć na pięć”), o tyle pozostała dwójka wypadła już gorzej. Zawiódł szczególnie Piekarczyk, I to na całej linii. Jeśli kiedykolwiek duch Grzegorza Ciechowskiego zagościł w grudniu w klubie „Od Nowa”, to po tegorocznym koncercie - dzięki jego interpretacjom „Kombinatu”, „Tak długo czekam” i położonej zupełnie „Śmierci” w bikini” - będzie się trzymał z daleka. Potknięcie zaliczył też Organek („Odchodząc”, „Paryż-Moskwa”, „Tak, tak.. to ja”), który chyba nie do końca potrafił odnaleźć się w republikańskiej stylistyce. 

Na tegorocznym koncercie dało się odczuć brak Zbigniewa Krzywańskiego, Leszka Biolika i Sławomira Ciesielskiego, którzy tego samego dnia jako Nowe Sytuacje zagrali koncert w radiowej Trójce. Ich obecność na scenie w Toruniu wywoływała zawsze żywsze bicie serca u republikańskich fanów; szczególnie tych najstarszych, których z roku na rok jest w „Od Nowie” trochę mniej. Tej pustki nie wypełniła nawet obecność m.in. córki Grzegorza Ciechowskiego - Weroniki Ciechowskiej-Weiss i Pawła Kuczyńskiego, basisty pierwszego składu Republiki.

***

Koncert w Teatrze Dramatycznym odbył się pod patronatem Anny Skrobiszewskiej, wdowy po Grzegorzu Ciechowskim. Producentem był Przemysław Wałczuk z Varsovia Lab. Transmisja wydarzenia już 20 grudnia w TVP2 o godz. 23.35. Na wiosnę materiał ukaże się na DVD/CD

Dyrektorem artystycznym koncertu w „Od Nowie” jest Jerzy Tolak, menadżer Republiki. Organizatorem jest „Od Nowa” przy wsparciu władz Torunia

środa, 3 grudnia 2014

Grzegorz Ciechowski na dwóch srebrnych monetach

11 grudnia Narodowy Bank Polski wprowadzi do obiegu dwie kolekcjonerskie 10-złotowe monety z wizerunkiem lidera Republiki. Obie ukażą się w ramach kontynuacji serii „Historia polskiej muzyki rozrywkowej”.

Rewers monety okrągłej przedstawia stylizowany portret Grzegorza Ciechowskiego. Motywem graficznym awersu są m.in. klawisze fortepianu. Na rewersie monety kwadratowej pokazana została okładka płyty „Obywatel świata” ze zdjęciem artysty, a na awersie widoczny jest m.in. wizerunek płyty analogowej. Dotychczas w ramach tego cyklu NBP w podobny sposób upamiętnił już Czesława Niemena (2009 r.), Krzysztofa Komedę (2010 r.), Jeremiego Przyborę i Jerzego Wasowskiego (2011 r.) oraz Agnieszkę Osiecką (2013 r.).



Cały projekt ma charakter prestiżowy. Anna Skrobiszewska, wdowa po liderze Republiki, podobnie jak pozostali spadkobiercy upamiętnionych wcześniej na monetach NBP gwiazd, nie otrzymała za zgodę na wykorzystanie wizerunku swojego zmarłego męża, żadnych pieniędzy. To już kolejny w tym roku - po serii odzieży „The Culture Icons” marki Bytom - nietypowy pomysł na kultywowanie pamięci o twórcy „Białej flagi”. Obie monety zostaną wyemitowane w nakładzie do 30 tysięcy sztuk każda. Cena okrągłej wynosi 89 zł, zaś kwadratowej – 99 zł.



Emisji monet będzie towarzyszył koncert telewizyjny „Grzegorz Ciechowski – spotkanie z legendą”. Na scenie Teatru Dramatycznego w Warszawie z towarzyszeniem orkiestry Adama Sztaby i Orkiestry Polskiego Radia wystąpią m.in. Kasia Nosowska, Grzegorz Turnau, Kayah, Justyna Steczkowska, Piotr Cugowski, Marek Dyjak, Tymon Tymański, Mela Koteluk, Red Lips, Chłopcy Kontra Basia, Skubas i inni. Zabrzmią utwory z repertuaru Republiki, Obywatela G.C. i Grzegorza z Ciechowa. Całość zostanie zarejestrowana i wydana w przyszłym roku w formie DVD. Koncert będzie można obejrzeć w telewizji. Już 20 grudnia wyemituje go TVP2.

poniedziałek, 24 listopada 2014

Nagroda im. Grzegorza Ciechowskiego: Tomasz Organek

„Za artystyczną wyrazistość i wyjątkową swobodę w poruszaniu się po różnorodnych - często odległych - gatunkach muzycznych; za porywający dźwiękowo i dojrzały tekstowo album „Głupi”, będący odważną i intrygującą podróżą do istoty rock’n’rolla, na którym szacunek do muzycznej tradycji połączony ze szczerością i bezkompromisowością tworzy na naszej scenie nową artystyczną jakość” - czytamy w werdykcie jury, które przyznało Tomaszowi Organkowi Nagrodę Artystyczną Miasta Torunia im. Grzegorza Ciechowskiego.
 
- Już w momencie wydania jego płyty mieliśmy w Toruniu świadomość, że to wyjątkowe przedsięwzięcie; że to płyta przełomowa zarówno dla rynku muzycznego, jak i dla miasta - twierdzi Mariusz Składanowski, dziennikarz Radia Gra oraz członek kapituły przyznającej toruńskie laury.  
 
Przypomnijmy, że dzięki albumowi „Głupi” Organek najpierw zdobył laury za Płytę Roku i Nadzieję Roku w plebiscycie Toruńskie Gwiazdy, a później zgarnął jeszcze Mateusza radiowej Trójki. To już drugi toruński laureat Nagrody im. Grzegorza Ciechowskiego. Pierwszym w 2006 roku była Galeria Rusz. Uroczyste wręczenie laurów odbędzie się 13 grudnia na scenie klubu „Od Nowa” podczas corocznego koncertu pamięci lidera Republiki.
 
Po raz pierwszy od kilku lat oficjalnie podano nazwiska wykonawców, którzy zagrają tego dnia utwory Republiki i Obywatela G.C. Wśród nich będą Variete, Kasia Nosowska, Maria Peszek, Marek Piekarczyk, Krzysztof Zalewski oraz Organek. Na koncercie zabraknie członków Republiki, którzy wystąpią tego dnia o godz. 16 na żywo w studiu radiowej Trójki. W ramach swojego projektu Nowe Sytuacje zaprezentują materiał z debiutanckiej płyty Republiki. Dzień później z tym samym materiałem pojawią w warszawskiej Stodole. 
 
Toruński koncert pamięci lidera Republiki będzie kulminacją Dni Grzegorza Ciechowskiego w Toruniu. - Zależy nam, aby w tych okresie całe miasto żyło legendą lidera Republiki - mówi Zbigniew Derkowski, dyrektor Wydziału Kultury. - Już od 1 grudnia na trasie linii nr 1 na Bielany będzie kursował specjalny republikański tramwaj promujący tegoroczną imprezę. 

11 grudnia na Rynku Staromiejskim pojawią się republikańskie flagi, a pomnik Mikołaja Kopernik zostanie przebrany na biało-czarno. Na billboardach przy CSW oraz Szosie Chełmińskiej Galeria Rusz zaprezentują prace inspirowane twórczością Ciechowskiego Co jeszcze? Każdego dnia od godz. 16 do 22 na elewacji kamienicy na rogu ul. Żeglarskiej i Szerokiej będzie prezentowany pokaz republikańskich grafik i teledysków. Przed Dworem Artusa, gdzie narodziła się Republika, zostanie otwarta plenerowa wystawa „Z dyskografii Grzegorza Ciechowskiego” Fabryki Sztuk w Tczewie, a 12 grudnia w Artus Cinema będzie można obejrzeć „Siódmą pieczęć Grzegorza Ciechowskiego” w reżyserii Jędrzej Dutkiewicza. Do tego specjalna edycja Wolnego Rynku Poetyckiego.
 
W piątek niejako swoją premierę miała też wydana przy wsparciu NCK płyta będąca zapisem ubiegłorocznego koncertu pamięci autora „Białej flagi” w „Od Nowie”. Album został wydany w limitowanym nakładzie zaledwie 500 egzemplarzy i (niestety) nie trafił do sprzedaży, ale w ręce dziennikarzy muzycznych. Głównie radiowych. - Dzięki młodym zespołom, które znalazły się na tej płycie, chcemy dotrzeć z muzyką Republiki do młodszego pokolenia - tłumaczy Leszek Biolik. Cała rozmowa o tej płycie wkrótce na blogu.

środa, 19 listopada 2014

Dni Grzegorza Ciechowskiego w Toruniu

W Toruniu po raz pierwszy odbędą się Dni Grzegorza Ciechowskiego. Ich finałem będzie coroczny koncert jego pamięci. Jakie jeszcze czekają nas niespodzianki? Już za kilkanaście dni będzie można m.in. jeździć tramwajem w barwach Republiki. 

Impreza to efekt współpracy władz miasta z Narodowym Centrum Kultury. Umowę podpisano pod koniec ubiegłego roku. Już wówczas mówiono o rozszerzeniu formuły grudniowego koncertu w „Od Nowie”, na którym magistrat co roku wręcza Nagrodę Miasta Torunia im. Grzegorza Ciechowskiego. Planowano kilkudniową imprezę, podczas której z różnych perspektyw można by było przyjrzeć się twórczości autora „Białej flagi”. Dziś znamy już więcej szczegółów. Obchody wystartują 11 grudnia, na dwa dni przed koncertem.


- Wydarzenia odbędą się w całej przestrzeni miasta - zdradza Zbigniew Derkowski, dyrektor Wydziału Kultury. - Z Grzegorzem Ciechowskim ostatni raz spotkałem się pół roku przed jego śmiercią. Planował nakręcić film dokumentalny o narodzinach Republiki. Pamiętam jak chodziliśmy razem po korytarzach Dworu Artusa, w którego piwnicach zespół miał swoje pierwsze próby. Opowiadał o historiach jakie wiązały się z tym szczególnym miejscem. Wspólnie z NCK chcemy wrócić do tego pomysłu.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że na kilka tygodni przed Dniami Grzegorza Ciechowskiego w Toruniu zacznie jeździć specjalny tramwaj wymalowany w charakterystyczne republikańskie barwy. W programie będzie m.in. kilka wydarzeń plenerowych, w tym duża wystawa zdjęć i pokaz teledysków. Organizatorzy zamierzają skupić się nie tylko na muzycznych, ale również na poetyckich dokonaniach lidera Republiki. Promocja wydarzenie wyjdzie poza Toruń.

13 grudnia kulminacją kilkudniowej imprezy będzie koncert w „Od Nowie”, w ramach którego na scenie wystąpi m.in. Kasia Nosowska. Już od dłuższego czasu wiadomo, że pierwszy raz zabraknie na nim członków Republiki: Zbigniewa Krzywańskiego, Leszka Biolika i Sławomira Ciesielskiego. Oficjalny komunikat pojawił się na stronie współtworzonego przez nich projektu Nowe Sytuacje

"Wyjątkowe okoliczności sprawiły, że w tym roku 13 grudnia 2014 roku, nie uda nam się uczestniczyć w Koncercie Specjalnym pamięci Grzegorza Ciechowskiego w Toruniu. Tak jak przez ostatnie 12 lat tak i w tym roku jesteśmy jednak obecni całym sercem z publicznością i wykonawcami zebranymi w klubie Od Nowa. (...) My pamiętając o fanach Republiki, przygotowaliśmy na ten dzień niespodziankę, o której poinformujemy już wkrótce..." - czytamy w oświadczeniu.

Krzywański, Biolik i Ciesielski wystąpią dzień później, 14 grudnia, w warszawskiej Stodole z Nowymi Sytuacjami. Przypomnijmy, że już w 2008 roku muzycy wycofali się z organizacji wydarzenia w Toruniu, które wziął na siebie klub "Od Nowa". - Impreza rozrosła się do tak gigantycznych rozmiarów, że nie mamy już ani sił, ani pomysłu, co dalej z nią zrobić - mówił wówczas Zbigniew Krzywański. - Dodatkowo przygotowanie tego przedsięwzięcia zajmuje kilka miesięcy, a każdy z nas zajęty jest przecież swoim życiem artystycznym.

Od tamtego czasu mimo, że odsunęli się nieco na bok, zawsze pojawiali się na wydarzeniu i w różnych odsłonach na scenie. Teraz ich zabraknie. Jaki to będzie miało wpływ na frekwencję? Przekonamy się już wkrótce. Podczas koncertu na scenie nie zabraknie za to tegorocznego laureata Nagrody im. Grzegorza Ciechowskiego. Już od dłuższego czasu z nieoficjalnych informacji wynika, że - po raz drugi w historii - otrzyma ją toruński artysta.

Dla fanów Republiki z okazji Dni Grzegorza Ciechowskiego przygotowano jeszcze jedną wydawniczą niespodziankę. To o niej pisali członkowie Republiki w swoim komunikacie.  Będzie to płytę będącą zapisem ubiegłorocznego koncertu w „Od Nowie”. Co zawiera? Wersje kompozycji Republiki w wykonaniu ubiegłorocznej laureatki Misi Furtak (w tym jej duet z Melą Koteluk), grup Drekoty i Magnificent Muttley, a także Tomka Makowieckiego. Do tego dwa nagrania piosenek Ciechowskiego zespołu Sjón z koncertu w Tczewie.

wtorek, 14 października 2014

Grzegorz Ciechowski na monecie i na DVD

Narodowy Bank Polski wyemituje monety z wizerunkiem Grzegorza Ciechowskiego. Oprócz tego w grudniu odbędą się dwa duże wydarzenia poświęcone jego pamięci. 

Anna Skrobiszewska po wyrażeniu zgody na wykorzystanie wizerunku Obywatela G.C. do promocji kolejnej odsłony serii „The Culture Icons” marki Bytom, patronuje kolejnym pomysłom związanym z kultywowaniem pamięci o swoim zmarłym w 2001 roku mężu. Już w grudniu Narodowy Bank Polski w serii „Historia polskiej muzyki rozrywkowej” wypuści na rynek aż dwie srebrne kolekcjonerskie monety o nominale 10 zł z wizerunkiem autora „Białej flagi”. Wcześniej w tym samym cyklu na monetach zagościł już Czesław Niemen, Krzysztof Komeda i Starsi Panowie Dwaj. Wdowa po Ciechowskim - podobnie jak spadkobiercy pozostałych gwiazd - nie weźmie za to żadnych pieniędzy. 

Do tej pory w serii „Historia polskiej muzyki rozrywkowej” ukazała się m.in. moneta z podobizną Krzysztofa Komedy.
Drugą atrakcją ma być wielki koncert poświęcony pamięci Grzegorza Ciechowskiego, który odbędzie się 12 grudnia na scenie Teatru Dramatycznego w Warszawie. - To będzie audycja telewizyjna, która zostanie zarejestrowana i wydana w przyszłym roku w formie DVD. Przed świętami cały koncert będzie można obejrzeć w telewizji - mówi Przemysław Wałczuk, który jest producentem tego wydarzenia oraz pełnomocnikiem spadkobierców Grzegorza Ciechowskiego.

Fani nie mają jednak co liczyć na to, że uda im się kupić bilet na ten koncert. Jego nagranie odbędzie się bowiem za zamkniętymi drzwiami. Weźmie w nim udział Orkiestra Polskiego Radia pod batutą Adama Sztaby, który zaaranżował wszystkie utwory. Na scenie zaśpiewa 14 artystów. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że wśród nich będzie Kayah, Tymon Tymański, Kasia Nosowska, Red Lips oraz pochodzący z Torunia Sławek Uniatowski.

W Warszawie uda się zatem zrealizować to, czego nie udało się do tej pory w klubie „Od Nowa”. Zarejestrować materiał na płytę DVD, na której artyści oddają muzyczny hołd Ciechowskiemu. Przypomnijmy, że w „Od Nowie” od kilku odbywają się wspieranie przez muzyków Republiki koncerty poświęcone pamięci Grzegorza Ciechowskiego, podczas których władze miasta wręczają nagrodę imienia autora „Telefonów”. Podczas jednego z nich stacja MTV chciała nagrać podobny materiał, jakie zostanie zarejestrowany w Warszawie. Ostatecznie zrezygnowano z tego pomysłu. W tym roku fani Republiki spotkają się na toruńskim koncercie 13 grudnia, czyli dzień po koncercie w Warszawie.

sobota, 23 listopada 2013

Nosowska.zip w Dworze Artusa

Niezwykle długo trzeba było czekać, aby Kasia Nosowska zawitała do Torunia z solowym projektem. Wreszcie przyjechała. I to na dodatek w dość szczególnym wydaniu, prezentując przekrojowe spojrzenie na swoją dotychczasową twórczość. Podczas środowego koncertu było więc sporo sięgania do absolutnych korzeni. Do tych piosenek, którymi w drugiej połowie lat 90. wokalistka zdecydowała się rozpocząć na albumie „Puk, puk” swój flirt z elektroniką. 

Fot. Grzegorz Olkowski

Zaczęła od „Mileny”, a później kolejno posypały się „Tfu”, „Pani pasztetowa”, „Zoil”, „Przebijśnieg”, „Keskese” i mocno przearanżowana wersja „O papierkach”. Chyba jeszcze nigdy w Dworze Artusa nie było tak głośno. I to nie tylko za sprawą gitar, ale i komputerowych beatów. Współczuję tej części publiczności - a było kilkadziesiąt takich starszych uczestników  - którzy przyszli zapewne na koncert zwabieni albumem „Osiecka”. W pewnym momencie zdali sobie sprawę, że być może podczas tego wieczoru „Zielono mi” nigdy nie będzie. 

Jednak nawet i oni zostali dopieszczeni, gdy po transowym „Weejte wel vogel”, przepięknie intymnym „Kto?” i „Nomadzie” Nosowska zaśpiewała „Na całych jeziorach ty” oraz „Kto tam u Ciebie jest?”. Nie były to zresztą jedyne utwory na koncercie, które pierwotnie nie wyszły spod jej pióra. Jak przyznała ze sceny, z utęsknieniem czeka na polski koncert Dawida Bowiego, po czym odśpiewała jego „Let’s Dance”. Wśród bisów m.in. „Polska”. Na koniec owacja na stojąco. Publiczności jest bowiem w Nosowskiej zakochana. Bezgranicznie. 


Przed Nosowską wystąpił Krzysztof Zalewski, który przyjechał promować nową płytę „Zelig”. Było solidnie i rockowo. Zalewski nie tylko może pochwalić się kawałem potężnego głosu, ale jeszcze dokładnie wie, jak go używać. Udowodnił to zresztą nie tylko w singlowym „Jaśniej”, ale również w „Nie pytaj o Polskę” Obywatela G.C. Wykonanie tej kompozycji miało zresztą szczególny wymiar, albowiem kilkanaście lat wcześniej w murach Dworu Artusa swoje pierwsze kroki z Republiką stawiał Grzegorz Ciechowski. 

sobota, 3 listopada 2012

Bryndal, Gołyźniak, Predko i Jacaszek... poza Toruniem


Kiedy uczył się w Akademii Muzycznej w Katowicach usłyszał go Janusz Muniak. Znany jazzowy saksofonista nie szczędził słów zachwytu. I miał rację. Michał Bryndal, bo o nim mowa, w krótkim czasie stał się jednym z najbardziej rozchwytywanych perkusistów. Trio Stryjo, Auaua, Grzybobranie, Nikola Kołodziejczyk Orchestra... Przewinął się i nadal funkcjonuje w kilkudziesięciu składach. Grał w zespole Marii Peszek, Mariusza Lubomskiego, a ostatnio nagrał płytę z Voo Voo, dzięki czemu zespół zyskał bardziej czarne brzmienie.

Voo Voo, Pierwszy raz.

Być może niewiele osób pamięta, że Michał Bryndal - brat Jacka Bryndala z Kobranocki i lidera Atrakcyjnego Kazimierza - swoją muzyczną ścieżkę zaczynał w Toruniu z Sofą. Czy dziś żałuje, że opuścił jej szeregi? - Nie. Wiedziałem, że jeżeli zostanę, to będę grał wyłącznie w tym zespole. Taki jest po prostu system pracy Sofy. Chciałem robić coś innego. Spotykać się z nowymi ludźmi, aby grać różne rodzaje muzyki. To jest zawsze niesamowita przygoda, zwłaszcza jeżeli chodzi o muzykę jazzową - mówił w wywiadzie dla „Nowości”
Nie tylko jego można wpisać na listę osób, które znalazły muzyczne szczęście poza Toruniem. Kolejnym jest Maciej Gołyźniak. Choć w ostatnich latach zafunkcjonował w celebryckim świecie jako partner Weroniki Marczuk, to jednak w naszym regionie powinni go kojarzyć jako perkusistę Tortilli, czy Toronto - zespołu braci Załeńskich, którzy dziś grają w Manchesterze. Gołyźniak kontynuuje rodzinną tradycję bębniarską. Grał jego dziadek, ojciec, gra i on. Bywa, że po 10 godzin dziennie, bo jak mawia „tylko wtedy przynosi to efekty”. 
Po rozpadzie Toronto, z którym przewinął się przez kilka festiwali, nie narzekał na brak pracy. Choć nie w Toruniu. Wszyscy chcieli mieć go w swoim zespole. Ryszard Rynkowski, Andrzej Piaseczny, Paweł Kukiz, Ania Dąbrowska, Emigranci, Ballady i Romanse czy Monika Brodka. Muzycznie Gołyźniak prezentuje zupełnie inny styl gry od Bryndala, który ceni sobie wszechstronność gry Briana Blade’a.

Toronto, Gdybyś wiedział.

Skoro o Toronto mowa, to nie wypada nie wspomnieć Oksany Predko. To cudowne wokalne dziecko pierwsze kroki stawiało z grupą Strusie 4 podczas wieczorów karaoke w Toruniu. Później teksty pisali dla niej Lech Janerka i Kasia Nosowska. Były Debiuty w Opolu i Top Trendy w Sopocie. Nie wyszło. Gdy zespół się rozpadł Predko pracowała jak nauczycielka na Mazurach, ale szybko wróciła do śpiewania. W Warszawie. Teraz pracuje tam nad płytą. W tym czasie nagrała m.in. przebojowe „Every Little Thing” do reklamy sieci Orange. Ostatnio w Toruniu mogliśmy ją usłyszeć podczas koncertu Tribute to Republiki, na którym wspólnie z reaktywowanym na jeden wieczór Toronto zaśpiewała ‚Sexy Doll”. 
Kto jeszcze? Michał Jacaszek, który dziś robi karierę jako twórca eksperymentalnej muzyki elektroakustycznej w Gdańsku, zaczynał swoje zabawy z dźwiękiem w studenckim Radio Sfera na Bielanach. Zachwycają się nim nie tylko branżowe pisma, ale również tygodniki opinii. Toruń zostawił nie bez sentymentu. Trójmiejska scena - otwarta na muzyczne eksperymenty - okazała się dla niego przychylna. Dziś Jacaszek ma już na swoim koncie kilkanaście płyt i projektów, w tym m.in. muzykę do wielokrotnie nagradzanej „Sali samobojców”.

środa, 25 stycznia 2012

"Muzyczny Kram" 2000-2006 na YouTube

Wojciech Budny oraz Grzegorz Kopcewicz, twórcy telewizyjnego „Muzycznego Kramu” opowiadają o debiucie programu w internecie.
 

- Skąd wziął się pomysł na „Muzyczny Kram”? 

W. Budny i G. Kopcewicz
Grzegorz Kopcewicz: - Witek Albiński, który współpracował z TVB zadzwonił kiedyś do mnie z informacją, że pojawiła się możliwość stworzenia nowego programu muzycznego. Od razu pomyślałem o Wojtku, który mieszkał wówczas w Niemczech.

Wojciech Budny: - Nie ukrywam, że ten program był dla mnie punktem zaczepienia, aby wrócić na stałe do Polski. To było akurat w czasie, kiedy kupiłem sobie kamerę i kończyłem studia w "Camerimage Film School". W Toruniu bywałem więc tylko co drugi weekend.

- Od kiedy do kiedy Wasz program był emitowany w telewizji?

WB: - Puszczano go dwa razy w miesiącu, co dwa tygodnie. Pierwszy odcinek pojawił się na antenie we wrześniu 2000 roku, a ostatni pod koniec czerwca 2006 roku. To był 25-minutowy blok, w którym zawsze były poruszane dwa lub trzy tematy. W sumie powstało 127 odcinków.

GK: - Co ciekawe powtórki programu były emitowane przez TVP Info na ogólnopolskiej antenie. Znajomi dzwonili później z całej Polski, że oglądali nasze materiały.

- Skąd pomysł, aby teraz te wszystkie archiwalne nagrania wrzucić na specjalny kanał na YouTube?

WB: - Internet jest najpopularniejszym nośnikiem medialnym. Wszystkie odcinki mamy zarchiwizowane na taśmach, które nie będą przecież żyły wiecznie.

GK: - Bez sensu, aby ten materiał leżał w szafie, skoro wiele osób go nie widziało. Programy mają wartość historyczną. Nie ma powodu, aby publikować je komercyjnie.

WB: - To zresztą chyba największe archiwum filmowe dotyczące wydarzeń muzycznych, które odbywały się w Toruniu kilkanaście lat temu.

- W programach pojawiają się takie nieistniejące już toruńskie zespoły jak Svedsen Singers, NowoMowa, czy Vernissage. Dużo macie takich rarytasów? 
GK: - Sporo. Udało nam się zarejestrować np. ostatni toruński koncert Republiki. Gdyby nie "Muzyczny Kram", nie byłoby tego materiału.

WB: - Przy okazji Grzegorz Ciechowski udzielił wywiadu, w którym dokonał retrospektywy działalności Republiki.

GK: - Nagraliśmy również koncert zespołu Kury, po którym, kilka dni później, perkusista Jacek Olter popełnił samobójstwo. Te jego ostatnie filmowe zdjęcia przekazałem później Tymonowi Tymańskiemu. Trafiły do filmu dokumentalnego.


- Co jeszcze można było obejrzeć w "Muzycznym Kramie"?

GK: - Każdy program miał zazwyczaj dwa wątki. Jeden - zawsze był toruński. Drugi to koncerty i wydarzenia muzyczne w regionie. Pamiętam, że jeden z pierwszych materiałów zrobiliśmy z koncertu orkiestr dętych w Brodnicy. He, he...

WB: - Tak, tak... Był nawet materiał z festiwalu abstynenckiego, który odbywał się na stadionie. Program był bardzo zróżnicowany. Pojawiał się rock, blues, jazz, a nawet hip-hop.

GK: - Przy tej okazji występów popularnych wykonawców staraliśmy się wysondować np. Kasię Nosowską czy Muńka Staszczyka jakie mają wspomnienia związane z Toruniem.

WB: - Nie każdy wie np. o tym, że Maanam pierwsze próby miał w starej „Od Nowie”.

GK: - Rozmawialiśmy nawet z Krzysztofem Krawczykiem, który okazał się niezwykle sympatycznym człowiekiem. Przyznam się, że byłem zaskoczony. Zdarzali się bardziej mili i mniej mili rozmówcy. Przykładowo Grabaż z Pidżamy Porno był jedyną osobą, która odmówiła pozdrowienia do kamery naszych telewidzów. Zdradził za to, że podobno w Toruniu na osiedlu – cytuję – „Rusinkowo” – w młodości podrywał dziewczyny.

- Nie kusiło Was, aby mimo wszystko zebrać najciekawsze fragmenty poszczególnych programów i wydać je na DVD?

GK: - Tak naprawdę jesteśmy właścicielami tego materiału, ale nie jesteśmy właścicielami utworów, która są tam prezentowane. Trzeba by było to wszystko załatwić od nowa. Przyznam szczerze, że nie mam na to już ani siły, ani czasu.
WB: - Ja też nie. I dlatego moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest udostępnić to wszystko za darmo.


* Przy programie poza Wojciechem Budnym oraz Grzegorzem Kopcewiczem pracowali również Witold Albiński oraz Archie Sekita. Archiwalne odcinki "Muzycznego Kramu" można obejrzeć wchodząc na www.youtube.com/MuzycznyKram

sobota, 31 grudnia 2011

Płyty 2011 roku

Nie jest to może ranking najlepszych płyt mijającego 2011 roku, ale zestaw 10 albumów, po które sięgałem najczęściej. Jednak kilka pozycji z poniższej listy po prostu wstyd nie znać. Kolejność alfabetyczna.

Baaba Kulka - Baaba Kulka 
Sporo się uśmiałem przy słuchaniu. Iron Maiden jakiego nie znamy. Nagie i pozbawione wszelkiej świętości. Baaba Kulka potraktowała ich kompozycja niczym własne. Kto nie zna klasyki heavy metalu przy słuchaniu będzie miał nieco mniejszą zabawę. (Recenzja TUTAJ)


Coldplay - Mylo Xyloto
Dobra płyta. Wpadająca w ucho. Pozytywna. Momentami może nawet za bardzo. Album na każdą okazję. Grzechu nie ma gdy się przy nim sprząta, albo pędzi samochodem na umówione spotkanie.



Explosions In The Sky - Take Care, Take Care, Take Care
Wystarczy puścić ich płytę, położyć się na ziemi, popatrzeć w niebo. I od razu wszystko wydaje się proste. Od czasu albumu The Earth Is Not A Cold Dead Place nie można powiedzieć o nich złego słowa. Jeszcze nigdy rock nie był taki przestrzenny.

Fleet Foxes - Helplessness Blues
Gdyby pięć lat temu ktoś puścił mi te nagrania i powiedział, że będę się tym zasłuchiwał – nie mógłbym pewnie uwierzyć. Neo-progresywny folk? Nie wiem. Całość zagrana w duchu lat 60. Dziewczyny się na to nie zbajeruje, ale ponucić sobie czasem można.


Fucked Up - David Comes to Life
Wisienka na torcie całego rockowego grania minionego roku. Swoista hard-core-opera. Współczesne The Pixies. Dziki słoń skaczący po kilkumetrowej scenie. A wszystko w jednym półtoragodzinnym materiale prosto z Kanady.



Jane's Addiction - The Great Escape Artist
Nie mogłem się od tego albumu uwolnić przez parę tygodni. Panowie z Jane’s Addiction znów w świetnej formie. Dopieszczali ten album dość długo w studiu, ale było warto. Niesamowite brzmienie. Wciąga od pierwszego riffu gitary.



Julia Marcell – June
Czapki z głów. Nadchodzi dziewczyna z toruńskiego Rubinkowa. Z własnymi pomysłami, muzyką; czerpiąca ogromną radość z tego co robi. Kiedy pierwszy raz usłyszałem jej nagrania, dałem się nabrać, że nie jest z Polski. Na June pokazała się z zupełnie innej strony niż na debiucie. 

Nosowska - 8
Każda jej płyta to już wydarzenie. Nosowska znów o krok do przodu przed polską sceną. Bez szkody dla siebie i zespołu Hey dzieli swój talent na dwa. Zapędza się w nowe muzyczne rejony. Z sukcesem.


Piotr Rogucki - Loki - wizja dźwięku
Jedna z najbardziej niedocenionych polskich płyty tego roku. Rogucki upuścił nieco pary z balonu, który napompował razem z Comą i nagrał niezły rockowy album. Urozmaicony, pełen potencjalnych przebojów. (Recenzja TUTAJ)


PJ Harvey - Let England Shake
Oszczędnie tu jest. A może dlatego każdy dźwięk, który się pojawia ma takie znaczenie. Płyta nagrana jakby wbrew obecnym rockowym trendom. A taka już jest PJ Harvey. Nic nie musi nikomu udowadniać. Nagrywa co chce. Jak Bob Dylan.




wtorek, 20 września 2011

Manchester: Nadciąga "Chemiczna broń" - premiera 27 września

Sławek Załeński oraz Maciej Tacher z grupy Manchester opowiadają o nowej płycie zatytułowanej "Chemiczna broń", która będzie miała swoją premierę już 27 września.

- Cały czas się zastanawiałem jaką drogą podąży Manchester po wydaniu debiutanckiego albumu. I oto mamy odpowiedź. Pogranicze popu i synth rocka. To jest kierunek, w którym chcecie dalej zmierzać, czy tylko jeden z przystanków na waszej drodze?

Sławek Załeński: Muzyka Manchesteru wciąż się zmienia. I to tak nieoczekiwanie, że nie mam pojęcia co będzie za 5 lat. Startowaliśmy jako grupa niszowa, po czym odkryłem w moim komputerze wiele zabawek pozwalający wydobyć zupełnie inne brzmienie. Doszedłem wtedy do wniosku, że trzeba skończyć tą gitarową "undergroundowością". Nadal gramy jednak to, co nam się podoba. Wytwórnia zupełnie nie wtrąca się w to, co robimy. Nie ukrywam, że jestem nawet tym nieco zdziwiony.

Manchester
- Debiut pozostaje zawsze debiutem, ale to po drugim albumie słychać, na co tak naprawdę stać dany zespół.

SZ – Jestem o to spokojny. Dlaczego? Na albumie znalazło się piętnaście piosenek. Cały czas pozostaliśmy więc płodni muzycznie. A utwory? Uważam, że są „ładne”. Bardzo lubię to słowo (śmiech). Taki „Lawendowy” powstał np. z powodu naszego perkusisty, który zaspał po koncercie sylwestrowym we Wrocławiu. Napisałem ten utwór podczas oczekiwania na jego przyjazd. Resztą piosenek również rodziła się w dość naturalny sposób. Różnica polega na tym, że na „Chemicznej broni” więcej tekstów napisał Maciek. Z mojego pierwotnego tekstu do piosenki "Autostrady kłamstw", wyjął np. jedną frazę "Żegnaj muszę cię zapomnieć" i dołożył nową, własną resztę.

- Po tekstach Sławka wiadomo już czego można się spodziewać. A teksty Macieja?

Maciek Tacher: – Początkowo napisałem dwa, które nie były utrzymane w zbyt radosnym klimacie. Bliżej mi do liryki Kasi Nosowskiej, co nie do końca pokrywa się z pomysłem jaki mamy na nasz zespół. Zacząłem się więc zastanawiać jak mógłbym dogodzić Manchesterowi, a jednocześnie stworzyć coś swojego i bardziej optymistycznego. Przypomniałem sobie wtedy o Czerwonych Gitarach, których słuchałem kilkanaście lat temu z winyli. Chciałem przenieść coś z tamtego klimatu do moich tekstów. Tak powstały dwa teksty „Jestem supermanem” oraz „Lubię twoje włosy”.

- Co jeszcze różni wasz debiutancki album od drugiej płyty?

SZ – Brzmienie. Za wszystkie piosenki na drugim albumie – poza „Na jej podobieństwo”, którą zrobiłem sam - zabrali się warszawscy producenci. I to słychać.

- Nie żal wam tego, że straciliście już ten rockowy pazur, który mieliście na początku? Teraz jest - ja wspominał Sławek - „ładnie”.

SZ – Na koncertach nadal prym wiodą gitary. Na płycie bywa różnie.
MT – Na "Chemicznej broni" są może 2-3 piosenki, które zostały tak podprodukowane, że na pierwszy plan wychodzi syntezator. Najmocniej to słychać w „Lawendowym”. Reszta nie odbiega od koncertowych wersji i jest kontynuacją tego, co prezentowaliśmy 5 lat temu na pierwszym koncercie w Od Nowie. Będą też np. takie brit-popowe kawałki jak wspomniany „Lubię twoje włosy” czy „Wyścig Szczurów”.
SZ – Nasz nowy singiel „Nie chce się spać” też jest bardzo gitarowy. Efekt? Ani w Rmf Fm, ani w Radiu Zet nie chcą go grać. Następny „Autostrady kłamstw” też będzie gitarowym numerem.


- Bywa, że słuchacze biorą wasze teksty na poważnie?

SZ – Ktokolwiek to robi, musi być chyba szalony. Nigdy nie ukrywaliśmy, że część z nich piszemy dla zabawy. Jak tu brać na serio tekst „Ty znowu chcesz się kochać, ja już nie mam sił”? Nigdy nie zmienialiśmy naszymi piosenkami świata. Nie o to nam w Manchesterze chodzi.

- A co się stanie za kilka lat, kiedy to, co śpiewacie z racji waszego wieku zupełnie nie będzie już autentyczne dla waszych nastoletnich odbiorców?

MT – Ratuje nas to, że dosyć młodo wyglądamy (śmiech). Sławek jest nauczycielem w liceum, co może mieć wpływ na tematykę piosenek i ogólną wizję tekstów. Na „Chemicznej Broni” będzie miejscami poważniej, miejscami lekko i frywolnie. Co zrobimy na trzeciej płycie? Czas pokaże, ale rock’nd roll to w sumie strefa wiecznej młodości. Taka praca (śmiech)

wtorek, 23 sierpnia 2011

Kobra i Atrakcyjny Kazimierz na "Yugopolis 2"

"Malcziki", "Rzadko widuję cię z dziewczętami", czy "O nic nie pytaj". 10 lat temu te polskie wersje niezapomnianych jugosłowiańskich przebojów nuciła cała Polska. Zresztą projekt Yugoton, bo nim mowa, skazany był na sukces już od samego początku. Do udziału w tym muzycznym przedsięwzięciu zaproszono bowiem czołówkę polski artystów z Kazikiem, Kasią Nosowską, czy Pawłem Kukizem na czele. Nie trzeba było długo czekać, aby w 2007 roku pojawiła się kontynuacja tego projektu pod hasłem "Yugopolis". Z toruńskim akcentami.
- Zdzwoniliśmy się z Grzegorzem Brzozowiczem, który jest spiritus movens całego przedsięwzięcia. Ostatecznie stanęło na tym, że zaśpiewałem wówczas dwie piosenki "W oczy patrzeć mi" oraz "Łykając moje łzy" - wspomina Andrzej "Kobra" Kraiński, lider toruńskiej Kobranocki. Na płycie obok Kobry w przebojach grupy Parni Valjak zaprezentowali się również m.in. Muniek Staszczyk, Marek Piekarczyk i Maciej Maleńczuk. 21 września tego roku ukaże się kontynuacja tego wydawnictwa "Yugopolis 2". I po raz kolejny usłyszymy na nim Kobrę.

Idoli w oryginalnej wersji "Maleny"

- W oryginale piosenka nosi tytuł "Malena" i wykonywała ją grupa Idoli (ta sama, która stworzyła słynne "Maljcziki" z Yugotonu - przyp. red.). Dziwny utwór. Zwrotka, refren, zwrotka, refren... A później parlando, które zdecydowałem się wyrzucić - opowiada Andrzej Kraiński. - Jednego dnia nagrałem pięć wokali i dorobiłem do tego chórki. Później dograłem gitarę. Nieskromnie powiem, że stworzyłem o wiele ciekawszą wersję niż oryginał. Nowy tekst opowiada o nieszczęśliwej miłości pozamałżeńskiej. Momentami jest mocno perwersyjnie.
Kobra nie będzie jedynym przedstawicielem toruńskiej sceny, który wziął udział w nagraniu Yugopolis 2. Na płycie poza nim oraz m.in. Krzysztofem Kiljańskim, Natu, Maciejem Maleńczukiem i Tymonem Tymańskim usłyszymy również Atrakcyjnego Kazimierza. Piosenka "Morze Środziemne", w której śpiewa Jacek Bryndal jest zresztą drugim - po "Ostatniej nocce" Maleńczuka - singlem promującym Yugopolis 2. W oryginale śpiewał ją Djordje Balasevic. Utwór miał swoją radiową premierę w zeszłym tygodniu.
- Dostałem do wyboru dwie piosenki. Pierwszą bardzo ludyczną, przypominającą mi dokonania Kayah z Goranem Bregovicem. Od razu ją odrzuciłem. Druga była balladą. Podczas jej przesłuchania wertowałem teksty mojego brata Rafała i jeden z nich szczególnie mi do niej pasował - opowiada Jacek Bryndal. - Przyznaję jednak, że kiedy posłuchałem oryginalnej wersji sprzed kilkudziesięciu lat, to brzmiało to wszystko wręcz kiczowato. Współczesny podkład, do którego zaśpiewałem, zmienił jednak nieco odbiór tego utworu. „Morze Śródziemne” to taka popowa piosenka w sam raz na koniec wakacji.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...