Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krzywański. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krzywański. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 grudnia 2014

Opera, czyli Republika bez Ciechowskiego

W połowie lat 80. Republikanie po rozstaniu z Grzegorzem Ciechowskim, który zaczął występować pod szyldem Obywatel GC, nie zrezygnowali z grania. Najpierw Paweł Kuczyński, Zbigniew Krzywański i Sławomir Ciesielski zagrali podczas warszawskiego festiwalu Poza Kontrolą’86 wspólny koncert z Jean Jaquesem Burnelem z grupy Stranglers. Później każdy z nich przez moment imał się różnych zajęć. Wreszcie zapadła decyzja, aby powołać do życia wspólny projekt. Tak narodziła się Opera. 

- Znaliśmy się towarzysko. Do piwnicy Dworu Artusa trafiłem na próby, kiedy wszystkie podkłady muzyczne mieli już gotowe. Wymyśliłem linie wokalne, a Sławek Wolski (autor m.in. słynnej "Spacerologii" - przyp. red.) napisał do nich teksty - wspomina Mariusz Lubomski, który był pierwszym wokalistą Opery. - Podczas nagrań w studio, okazało się, że mój sposób śpiewanie nie pasuje jednak do charakteru ich muzyki. Mieliśmy zupełnie inną wrażliwość muzyczną. Rozstaliśmy się w zgodzie. 

Dziś w internecie można znaleźć jedno nagranie Opery zarejestrowane z Mariuszem Lubomskim przy mikrofonie. Piosenka „Nieznany brzeg”, która nagrano jeszcze przed rozpoczęciem intensywnych prób nad całym materiałem, zagościła kiedyś nawet na Liście Przebojów Trójki. 


Miejsce Lubomskiego szybko zajął Robert Gawliński, śpiewający wówczas w grupie Madame. W krótkim czasie zaproponował nowe linie wokalne i napisał własne teksty. Materiał zarejestrowano. Na plakatach reklamujących występy Opery pojawiało się hasło „ex-Republika”. 

- Zagraliśmy kilka koncertów, ale to się jakoś później naturalnie rozeszło. W tamtych czasach mogliśmy śmiało wydać własną płytę, ale pozostali muzycy chcieli za nią zbyt wiele pieniędzy. Powtarzaliśmy im z moją żoną, że Opera to nie Republika... Ale nie chcieli nas słuchać - wspominał kilka lat temu na łamach „Nowości” wokalista Wilków. Piosenki ujrzały światło dziennie dopiero w 1993 roku, gdy Wilki były u szczytu popularności. Album nosił tytuł „1987-1988”. 

sobota, 29 listopada 2014

Leszek Biolik i „Toruń/Od Nowa - Otwarta Scena - Live 13.12_2013”

- Jako Nowe Sytuacje pozostaniemy w gotowości do działania. (...) Mamy kilka pomysłów i choć każdy z nas ma nieco odmienne zdanie, wyciągamy wspólne wnioski - rozmowa z LESZKIEM BIOLIKIEM, basistą Republiki i prezesem Fundacji Otwarta Scena o unikatowym albumie „Toruń/Od Nowa - Otwarta Scena - Live 13.12_2013” oraz o kontynuacji Nowych Sytuacji.

Jak była idea powstania koncertowej płyty z ubiegłorocznego koncertu pamięci Grzegorza Ciechowskiego w klubie "Od Nowa"?? 

Zależało nam, aby dzięki młodym zespołom, które znalazły się na tym albumie, dotrzeć z muzyką Republiki do młodszego pokolenia słuchaczy, pokazując jednocześnie fanom Republiki wartościowych artystów młodego pokolenia. Jesteśmy dumni z tej produkcji. Na płycie znaleźli się nie tylko uczestnicy ubiegłorocznego koncertu w Toruniu. Usłyszymy również nagrania łódzkiego zespołu Sjón, laureata tegorocznego Festiwalu Grzegorza Ciechowskiego w Tczewie. Całość ukazała się w limitowanej edycji 500 egzemplarzy i nie jest przeznaczona na sprzedaż. Jest to materiał wyłącznie promocyjny, który trafi w ręce dziennikarzy muzycznych w całym kraju. 

Misia Ft laureatka Nagrody im. Grzegorza Ciechowksiego 2013
Czyli fani nie mają szans, aby stać się jego posiadaczami?

W pewnej ograniczonej liczbie egzemplarzy płyta pojawi się również do dyspozycji fanklubu Republiki. To taki pierwszy set. Być może w przyszłości uda się zrobić wersję, która będzie dostępna również na sprzedaż, a więc nie chce namawiać fanów do kopiowania (śmiech). Mam nadzieję, że dziennikarze wykorzystają to w swoich audycjach, a muzyka - zgodnie z zamiarem - trafi do słuchaczy. 

Są jakieś plany, aby rejestrować kolejne koncerty czy był to tylko jednorazowy projekt?

Był taki pomysł i bardzo bym go chciał kontynuować. To jednak bardziej skomplikowane niż się wydaje. Praca nad takim wydawnictwem zaczyna się już od wyboru wykonawców, co niejako buduje skład takiej płyty. Wymaga także czynnej współpracy przy organizacji wydarzenia, nagrania, nagłośnienia oraz sprzężenia tego z instytucją, która pomaga finansowo. Do tego dobra wola artystów... I jesteśmy w domu. Ważne jest zachowanie ciągłości, ponieważ nagrania z poprzedniego roku promują rok nadchodzący itd. W tym roku nie udało się tego kontynuować. Może w przyszłym...Myślę, że powinniśmy korzystać i budować platformy promocyjne dla młodej kultury korzystając z niezaprzeczalnego autorytetu jakim był Grzegorz i Republika. Coroczny koncert jego imienia mógłby i powinien spełniać również taką rolę. Po za tym byłoby to zgodne z ideą toruńskiej nagrody.

Na wspomnianej płycie zabrakło nagrań Kari Amirian. 

Bardzo nad tym ubolewam. Kari mieszka często w Londynie i po prostu nie daliśmy rady zsynchronizować kalendarzy, aby nad jej nagraniami popracować. Materiał istnieje i być może w przyszłości uda się do niego jeszcze wrócić. 

W tym roku Pana, Zbyszka Krzywańskiego i Sławka Cisielskiego nie będzie na grudniowym koncercie w klubie „Od Nowa”. Dlaczego? 

Tego samego dnia zagramy w radiowej Trójce. Będzie to koncert transmitowany na żywo w ramach organizowanych przez NCK obchodów „25 lat Wolności”. Nasz występ rozpocznie się o godz. 16 i potrwa 60 minut, a więc w żaden sposób nie będzie kolidował z koncertem w Toruniu. Wydaje mi się, że wręcz go wzbogaci o niebagatelną liczbę słuchaczy Trójki. W ramach projektu Nowe Sytuacje zaprezentujemy cały materiał z debiutanckiej płyty Republiki. Chciałbym też zaznaczyć, że przez 12 lat byliśmy w grudniu w Toruniu praktycznie zawsze. Zbyszek Krzywański jest wręcz pomysłodawcą tego koncertu.

Co dalej?

Może nadszedł czas by ten koncert się od nas uniezależnił i działał na własnych zasadach. Zawsze z radością przyjmiemy zaproszenie. Myślę, że mogę tu również mówić za kolegów. Co prawda w ubiegłym roku obiecaliśmy w Toruniu fanom, że wrócimy do nich z materiałem z „Nieustannego tanga”, ale okazało się, że cała trasa „Nowe sytuacje” przekroczyła nasze oczekiwania. Nie spodziewaliśmy, że potrwa aż do grudnia, co skomplikowało proces przygotowań do wykonania kolejnych utworów. Postanowiliśmy najpierw zakończyć to, co rozpoczęliśmy. 

Dalej będziecie wspólnie występować pod szyldem Nowe Sytuacje? 

Sądzę, że tak. Jako Nowe Sytuacje pozostaniemy w gotowości do działania. Teraz musimy wrócić do swoich prywatnych spraw i projektów, ale wierzę, że spotkamy się niebawem. Mamy kilka pomysłów i choć każdy z nas ma nieco odmienne zdanie, wyciągamy wspólne wnioski. Koncerty pokazały, jak wielki potencjał wciąż tkwi w muzyce Republiki. Będzie nam trudno o tym zapomnieć.  W tej chwili naszym głównym celem jest dokończenie tej trasy. Potem się zastanowimy.

*** Na płycie „Toruń/Od Nowa - Otwarta Scena - Live 13.12_2013”.można usłyszeć Misię Ff (samą i w duecie z Melą Koteuk), Drekoty, Magnificent Muttley, Tomka Makowieckiego i Sjon. Nagrania udało się nagrać dzięki Fundacji Otwarta Scena przy finansowym wsparciu Narodowego Centrum Kultury.

poniedziałek, 24 listopada 2014

Nagroda im. Grzegorza Ciechowskiego: Tomasz Organek

„Za artystyczną wyrazistość i wyjątkową swobodę w poruszaniu się po różnorodnych - często odległych - gatunkach muzycznych; za porywający dźwiękowo i dojrzały tekstowo album „Głupi”, będący odważną i intrygującą podróżą do istoty rock’n’rolla, na którym szacunek do muzycznej tradycji połączony ze szczerością i bezkompromisowością tworzy na naszej scenie nową artystyczną jakość” - czytamy w werdykcie jury, które przyznało Tomaszowi Organkowi Nagrodę Artystyczną Miasta Torunia im. Grzegorza Ciechowskiego.
 
- Już w momencie wydania jego płyty mieliśmy w Toruniu świadomość, że to wyjątkowe przedsięwzięcie; że to płyta przełomowa zarówno dla rynku muzycznego, jak i dla miasta - twierdzi Mariusz Składanowski, dziennikarz Radia Gra oraz członek kapituły przyznającej toruńskie laury.  
 
Przypomnijmy, że dzięki albumowi „Głupi” Organek najpierw zdobył laury za Płytę Roku i Nadzieję Roku w plebiscycie Toruńskie Gwiazdy, a później zgarnął jeszcze Mateusza radiowej Trójki. To już drugi toruński laureat Nagrody im. Grzegorza Ciechowskiego. Pierwszym w 2006 roku była Galeria Rusz. Uroczyste wręczenie laurów odbędzie się 13 grudnia na scenie klubu „Od Nowa” podczas corocznego koncertu pamięci lidera Republiki.
 
Po raz pierwszy od kilku lat oficjalnie podano nazwiska wykonawców, którzy zagrają tego dnia utwory Republiki i Obywatela G.C. Wśród nich będą Variete, Kasia Nosowska, Maria Peszek, Marek Piekarczyk, Krzysztof Zalewski oraz Organek. Na koncercie zabraknie członków Republiki, którzy wystąpią tego dnia o godz. 16 na żywo w studiu radiowej Trójki. W ramach swojego projektu Nowe Sytuacje zaprezentują materiał z debiutanckiej płyty Republiki. Dzień później z tym samym materiałem pojawią w warszawskiej Stodole. 
 
Toruński koncert pamięci lidera Republiki będzie kulminacją Dni Grzegorza Ciechowskiego w Toruniu. - Zależy nam, aby w tych okresie całe miasto żyło legendą lidera Republiki - mówi Zbigniew Derkowski, dyrektor Wydziału Kultury. - Już od 1 grudnia na trasie linii nr 1 na Bielany będzie kursował specjalny republikański tramwaj promujący tegoroczną imprezę. 

11 grudnia na Rynku Staromiejskim pojawią się republikańskie flagi, a pomnik Mikołaja Kopernik zostanie przebrany na biało-czarno. Na billboardach przy CSW oraz Szosie Chełmińskiej Galeria Rusz zaprezentują prace inspirowane twórczością Ciechowskiego Co jeszcze? Każdego dnia od godz. 16 do 22 na elewacji kamienicy na rogu ul. Żeglarskiej i Szerokiej będzie prezentowany pokaz republikańskich grafik i teledysków. Przed Dworem Artusa, gdzie narodziła się Republika, zostanie otwarta plenerowa wystawa „Z dyskografii Grzegorza Ciechowskiego” Fabryki Sztuk w Tczewie, a 12 grudnia w Artus Cinema będzie można obejrzeć „Siódmą pieczęć Grzegorza Ciechowskiego” w reżyserii Jędrzej Dutkiewicza. Do tego specjalna edycja Wolnego Rynku Poetyckiego.
 
W piątek niejako swoją premierę miała też wydana przy wsparciu NCK płyta będąca zapisem ubiegłorocznego koncertu pamięci autora „Białej flagi” w „Od Nowie”. Album został wydany w limitowanym nakładzie zaledwie 500 egzemplarzy i (niestety) nie trafił do sprzedaży, ale w ręce dziennikarzy muzycznych. Głównie radiowych. - Dzięki młodym zespołom, które znalazły się na tej płycie, chcemy dotrzeć z muzyką Republiki do młodszego pokolenia - tłumaczy Leszek Biolik. Cała rozmowa o tej płycie wkrótce na blogu.

środa, 19 listopada 2014

Dni Grzegorza Ciechowskiego w Toruniu

W Toruniu po raz pierwszy odbędą się Dni Grzegorza Ciechowskiego. Ich finałem będzie coroczny koncert jego pamięci. Jakie jeszcze czekają nas niespodzianki? Już za kilkanaście dni będzie można m.in. jeździć tramwajem w barwach Republiki. 

Impreza to efekt współpracy władz miasta z Narodowym Centrum Kultury. Umowę podpisano pod koniec ubiegłego roku. Już wówczas mówiono o rozszerzeniu formuły grudniowego koncertu w „Od Nowie”, na którym magistrat co roku wręcza Nagrodę Miasta Torunia im. Grzegorza Ciechowskiego. Planowano kilkudniową imprezę, podczas której z różnych perspektyw można by było przyjrzeć się twórczości autora „Białej flagi”. Dziś znamy już więcej szczegółów. Obchody wystartują 11 grudnia, na dwa dni przed koncertem.


- Wydarzenia odbędą się w całej przestrzeni miasta - zdradza Zbigniew Derkowski, dyrektor Wydziału Kultury. - Z Grzegorzem Ciechowskim ostatni raz spotkałem się pół roku przed jego śmiercią. Planował nakręcić film dokumentalny o narodzinach Republiki. Pamiętam jak chodziliśmy razem po korytarzach Dworu Artusa, w którego piwnicach zespół miał swoje pierwsze próby. Opowiadał o historiach jakie wiązały się z tym szczególnym miejscem. Wspólnie z NCK chcemy wrócić do tego pomysłu.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że na kilka tygodni przed Dniami Grzegorza Ciechowskiego w Toruniu zacznie jeździć specjalny tramwaj wymalowany w charakterystyczne republikańskie barwy. W programie będzie m.in. kilka wydarzeń plenerowych, w tym duża wystawa zdjęć i pokaz teledysków. Organizatorzy zamierzają skupić się nie tylko na muzycznych, ale również na poetyckich dokonaniach lidera Republiki. Promocja wydarzenie wyjdzie poza Toruń.

13 grudnia kulminacją kilkudniowej imprezy będzie koncert w „Od Nowie”, w ramach którego na scenie wystąpi m.in. Kasia Nosowska. Już od dłuższego czasu wiadomo, że pierwszy raz zabraknie na nim członków Republiki: Zbigniewa Krzywańskiego, Leszka Biolika i Sławomira Ciesielskiego. Oficjalny komunikat pojawił się na stronie współtworzonego przez nich projektu Nowe Sytuacje

"Wyjątkowe okoliczności sprawiły, że w tym roku 13 grudnia 2014 roku, nie uda nam się uczestniczyć w Koncercie Specjalnym pamięci Grzegorza Ciechowskiego w Toruniu. Tak jak przez ostatnie 12 lat tak i w tym roku jesteśmy jednak obecni całym sercem z publicznością i wykonawcami zebranymi w klubie Od Nowa. (...) My pamiętając o fanach Republiki, przygotowaliśmy na ten dzień niespodziankę, o której poinformujemy już wkrótce..." - czytamy w oświadczeniu.

Krzywański, Biolik i Ciesielski wystąpią dzień później, 14 grudnia, w warszawskiej Stodole z Nowymi Sytuacjami. Przypomnijmy, że już w 2008 roku muzycy wycofali się z organizacji wydarzenia w Toruniu, które wziął na siebie klub "Od Nowa". - Impreza rozrosła się do tak gigantycznych rozmiarów, że nie mamy już ani sił, ani pomysłu, co dalej z nią zrobić - mówił wówczas Zbigniew Krzywański. - Dodatkowo przygotowanie tego przedsięwzięcia zajmuje kilka miesięcy, a każdy z nas zajęty jest przecież swoim życiem artystycznym.

Od tamtego czasu mimo, że odsunęli się nieco na bok, zawsze pojawiali się na wydarzeniu i w różnych odsłonach na scenie. Teraz ich zabraknie. Jaki to będzie miało wpływ na frekwencję? Przekonamy się już wkrótce. Podczas koncertu na scenie nie zabraknie za to tegorocznego laureata Nagrody im. Grzegorza Ciechowskiego. Już od dłuższego czasu z nieoficjalnych informacji wynika, że - po raz drugi w historii - otrzyma ją toruński artysta.

Dla fanów Republiki z okazji Dni Grzegorza Ciechowskiego przygotowano jeszcze jedną wydawniczą niespodziankę. To o niej pisali członkowie Republiki w swoim komunikacie.  Będzie to płytę będącą zapisem ubiegłorocznego koncertu w „Od Nowie”. Co zawiera? Wersje kompozycji Republiki w wykonaniu ubiegłorocznej laureatki Misi Furtak (w tym jej duet z Melą Koteluk), grup Drekoty i Magnificent Muttley, a także Tomka Makowieckiego. Do tego dwa nagrania piosenek Ciechowskiego zespołu Sjón z koncertu w Tczewie.

piątek, 31 października 2014

„Nowe Sytuacje - Jarocin Live 2014” - premiera 17 listopada

17 listopada ukaże się pierwszy wspólny materiał muzyków Republiki bez Grzegorza Ciechowskiego.

Album będzie zapisem koncertu, który odbył się podczas tegorocznego festiwalu w Jarocinie. Muzycy wykonali tam piosenki pochodzące z płyty „Nowe sytuacje” z 1983 roku. Z małym bonusem.

Choć Zbigniew Krzywański, Leszek Biolik i Sławomir Ciesielski wielokrotnie powtarzali, że z uwagi na śmierć Grzegorza Ciechowskiego, jedyną okazją, aby usłyszeć ich wspólnie na scenie w repertuarze Republiki jest grudniowy występ w „Od Nowie”, zmienili zdanie. Po ubiegłorocznym koncercie, w ramach którego z okazji 30-lecie wydania „Nowych sytuacji” odegrali w Toruniu pochodzący z niego materiał utwór po utworze, postanowili pójść za ciosem

W lipcu podczas koncertu na festiwalu w Jarocinie Nowe Sytuacje zarejestrowano. Zgodnie z zapowiedziami debiutancki album Republiki, który zawierał takie przeboje jak „Arktyka” i „Śmierć w bikini” został odegrany od deski do deski. Nie zmieniono kolejności utworów, nie zmieniono aranżacji ani instrumentarium. Bonus? Na sam koniec. Jeden bis - „Moja krew”. „Dreszcze biegły po całym ciele, gdy (...) wyśpiewali kolejne linijki tekstu przed laty napisanego przez Grzegorza Ciechowskiego. Magia po prostu” - pisano w festiwalowych recenzjach. Przy mikrofonie podobnie jak w Toruniu stanęli wówczas Piotr Rogucki, Jacek „Budyń” Szymkiewicz oraz Tymon Tymański. Na klawiszach zagrał Bartek Gasiul. 

Już 17 listopada będzie to można przeżyć jeszcze raz. W domowym zaciszu. „Nowe Sytuacje - Jarocin Live 2014” będzie dwupłytowym wydawnictwem. Na płycie DVD znajdzie się audiowizualny zapis wspomnianego koncertu jaki odbył podczas wakacji w Jarocinie. Dodatkowo materiał z cyklu „Making of...”. Druga płyta będzie zawierała ten sam materiał, ale w wersji audio.  Wydawcą całości jest Warner Music Poland.


piątek, 14 marca 2014

Nowe Sytuacje 2014

Zbigniew Krzywański, Leszek Biolik i Sławomir Ciesielski znów razem. Zagrają w Polsce kilka koncertów, na których odtworzą materiał z „Nowych sytuacji”, debiutanckiej płyty Republiki.

Choć byli Republikanie wielokrotnie powtarzali, że z uwagi na brak Grzegorza Ciechowskiego i mnogość projektów, w których biorą udział, jedyną szansą, aby usłyszeć ich znów razem jest grudniowe wydarzenie w „Od Nowie”, teraz zmienili zdanie. Wszystko zaczęło się od ostatniego toruńskiego koncertu poświęconego pamięci zmarłego w 2001 roku lidera Republiki. W ubiegłym roku Krzywański, Biolik i Ciesielski z okazji 30-lecia wydania debiutanckiego albumu Republiki zaprezentowali cały pochodzący z niego materiał na żywo. Utwór po utworze.  Przy mikrofonie wsparli ich wówczas Piotr Rogucki, Jacek „Budyń” Szymkiewicz oraz Tymon Tymański.

Tymon Tymański z muzykami Republiki podczas koncertu pamięci Grzegorza Ciechowskiego w grudniu 2013 roku w Toruniu. (Fot. T. Bielicki)

- Po koncercie pojawiły się propozycje, aby zagrać to jeszcze raz. Wiele osób uważa, pod czym ja również się podpisuję, że „Nowe sytuacje” były płytą niezwykle ważną dla polskiej muzyki. Chcemy ją przypomnieć w jej oryginalnym brzmieniu. Tym bardziej, że młodsze pokolenie kojarzy Republikę głównie z „Mamony”, a takie piosenki jak „System nerwowy” czy „Mój imperializm” nie są im znane - mówi Zbigniew Krzywański. - Każdy z nas mógłby to zrobić osobno, ale skoro możemy to zrobić w trójkę, to czemu nie? Broń Boże nie jest to jednak reaktywacja Republiki. Projekt nazywa się Nowe Sytuacje. 

Muzycy pierwsze informacje o swoich wspólnych planach zdradzili kilka dni temu na falach radiowej Trójki. Wciąż jeszcze nie wiadomo ile takich występów się odbędzie i gdzie będzie można wysłuchać koncertowych i oryginalnych wersji „Arktyki”, „Śmierci w bikini” i „Halucynacji”. Pewne jest tylko jedno. Projekt Nowe Sytuacje zaistnieje scenicznie jedynie w tym roku. - Nie napinamy się na ilość. Być może zagramy tylko dwa, a może trzy razy? Nie wiem. Mocno przebieramy w ofertach - mówi Krzywański. - Projektem Nowe Sytuacje wpisujemy się zresztą w tendencję wykonawców, którzy w ostatnich latach wracają na scenę do prezentacji materiałów z całych swoich płyt.

Podczas serii koncertów zespół będzie występował niemal w takim samym składzie, jak na koncercie toruńskim. Na klawiszach zagra Bartłomiej Gasiul, związany z Depresjonistami. Piosenki zaśpiewają Tymon Tymański i Jacek „Budyń” Szymkiewicz. Zabraknie jedynie Piotra Roguckiego. Mimo, że Nowe Sytuacje to nie Republika, fani tej toruńskiej legendarnej grupy już zaczynają skandować nazwę ulubionego zespołu. Na razie nie pod sceną, ale w radosnych postach na Facebooku, gdzie Leszek Biolik założył specjalny profil poświęcony całemu projektowi. W ciągu tygodnia polubiło go 1.600 użytkowników. A liczba z każdym dniem rośnie.

Co się czuje wychodząc na scenę  po tylu latach od zakończenie działalności zespołu, gdy tłum nie przestaje krzyczeć: „Re-pu-blika”? - Jest pewien rodzaj energii związanej z tym zespołem, który pojawi się zawsze w momencie, kiedy gramy publicznie. To sprawie, że z powrotem znajdujemy się w tej kuli czasu i energii, który niesie ze sobą Republika. A to zawsze jest niesamowite przeżycie - mówił niedawno Leszek Biolik. Warto wspomnieć, że on jeden z całej trójki współtwórców projektu Nowe Sytuacje nie brał udziału w nagraniu debiutanckiej płyty. W tym pierwszym składzie Republiki grał wówczas na basie Paweł Kuczyński.

***

Ostatni koncert pod szyldem Republiki odbył się - już bez Grzegorza Ciechowskiego - 16 marca 2002 roku w ramach prezentacji spektaklu „Kombinat” na 23. Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Od tamtego czasy cała trójka muzyków Republiki - nie licząc grudniowych koncertów w Toruniu - spotkała się na scenie tylko raz. W 2009 roku zagrała trzy utwory podczas obchodów 20-lecia GW. 

wtorek, 17 grudnia 2013

Koncert pamięci Grzegorza Ciechowskiego 2013

Zaskakujące jest to, że choć frekwencja tego koncertu od początku utrzymuje się na wysokim poziomie (w sobotę szczelnie nabita była nie tylko cała sala, ale również schody, prowadzące do jej wnętrza), to jednak z każdym rokiem publiczność jest coraz młodsza. Coraz mniej jest w tym tłumie tych, dla których początki Republiki zbiegły się z ich młodością. Dla których przywiązanie do biało-czarnych pasów było tak ogromne, że nie wyobrażali sobie, aby tego nie manifestować na zewnątrz. To nie zarzut. To fakt. 

Misia Furtak (w środku) śpiewa "Lawę" w duecie z Melą Koteluk (Fot. T. Bielicki)

To już gdybanie, ale zaryzykuje stwierdzenie, że coraz częściej ci, którzy zaglądają w grudniu do „Od Nowy” robią to przede wszystkim zwabieni obietnicą kumulacji gwiazd, które z różnym skutkiem  mierzą się na scenie z twórczością autora „Białej flagi”. Bo ilu wśród nich było w tym roku takich, którzy znali debiutanckie „Nowe sytuacje” na wylot? Którzy wiedzieli, że gdy Republikanie, odtwarzający w finale materiał ze wspomnianej płyty, zagrają „Arktyką”, to tuż po niej zabrzmi „Śmierć w bikini”? Że w finale usłyszymy „My lunatycy”?

Leszek Biolik wykorzystał tegoroczny koncert do promocji twórców, z którymi związał się za pośrednictwem swojej „Otwartej Sceny”. To właśnie Magnificent Muttley (zaledwie średnie wykonanie „Psów Pawłowa” i „Masakry”) oraz Drekoty (dość intrygująca wersja „Fanatyków ognia”, „Sam na linie”) otworzyły toruńskie wydarzenie. Od pierwszych dźwięków w górę poszła jedyna powiewająca fanowska flaga w biało-czarne pasy. W takie pasy podczas całego koncertu w „Od Nowie” układały się zresztą nawet światła scenicznych reflektorów. 

Po nich przyszedł czas na tegoroczną laureatkę Nagrody im. Grzegorz Ciechowskiego – Misię Furtak. Koncertowy potencjał jej popowej debiutanckiej EP-ki okazał się zaskakująco bardzo dobry. Jako bonusy zabrzmiał nowy utwór zatytułowany roboczo „Egyptian”, świetna (!) rozimprowizowana  wersja „Ola” z repertuaru jej Tres.b oraz „Układ sił” i „Lawa”, którą Misia Furtak miała już kiedyś okazję zaśpiewać na tej samej scenie. Tym razem – tę bodaj najbardziej radośnie brzmiącą piosenkę Republika – wykonała w duecie z Melą Koteluk. 

Tymon Tymański z członkami Republiki podczas odgrywania całych "Nowych syyuacji"

Sztuka sensownego zmierzenia się z kompozycją innego artysty polega na tym, aby wykonać ją bez muzycznego gwałtu i przy okazji pozostawić swój ślad. O ile Kari Amirian siląc się na przesadzony artyzm w „Nie pytaj o Polskę” i „Odchodząc” zderzyła się ze ścianą, to Tomasz Makowiecki wyszedł z tego obronną ręką. Były ciarki na plecach, gdy płynącym „Ciałem” podryfował w hipnotyczne rejonu. Podobnie w „Telefonach”, które rozmarzone i spowolnione wyewoluowały w codzie w dyskotekowe obszary bliskie chociażby grupie Kamp!. Właśnie dla takich chwil warto zajrzeć do „Od Nowy” w grudniu. 

I wreszcie finał. Coś na co wszyscy fani Republiki czekali. Zbigniew Krzywański, Leszek Biolik i Sławomir Ciesielski pojawili się razem na scenie, aby z okazji 30-lecia wydania debiutanckich „Nowych sytuacji” zagrać ten materiał na żywo. Utwór po utworze. Z brzmieniem, którego nie da się podrobić. Przy mikrofonie wspierali ich nieco zbyt teatralny przy tej okazji Piotr Rogucki, rozszalały na scenie Jacek „Budyń” Szymkiewicz oraz najsłabiej wypadający z całej trójki - Tymon Tymański. Piękne jest to, że niezależnie od tego jak dobrze czy źle by wypadali, tłum i takie nie przestawałby skandować: Re-pu-blika!

czwartek, 14 listopada 2013

Misia Furtak i Nagroda im. Grzegorza Ciechowskiego

Zespół Tres b., który tworzy, pojawił się już wśród kandydatur do toruńskich laurów trzy lata temu. W tym roku kapituła postanowiła nagrodzić jego wokalistkę. Panie i panowie, do grona laureatów Nagrody Miasta Torunia im. Grzegorza Ciechowskiego dołączyła Misia Furtak. 

Misia Furtak (Fot. Kuba Dąbrowski - przy okazji zapraszam na jego świetny blog fotograficzny )
Na koncercie pamięci twórcy „Białej flagi” Misia Furtak pojawiła się już dwukrotnie. Pierwszy raz z zespołem. Drugi raz sama. Za trzecim razem nie tylko zaśpiewa, ale odbierze również wyróżnienie, które wcześniej trafiło do takich twórców jak chociażby Piotr Rogucki, Julia Marcell, Mela Koteluk czy Lao Che. 

- Mam nadzieję, że zrobi karierę również w sensie komercyjnym, bo jak mawiał Eric Clapton „samym bluesem chleba się nie posmaruje” - twierdzi Zbigniew Krzywański, gitarzysta Republiki, który jest jednym z członków kapituły przyznającej tę nagrodę.

Furtak znana była jako wokalistka grupy Tres.b. Wydała z nią trzy płyty - w tym świetnie przyjęty przez krytykę album „40 Winks of Courage”. Zespół sięgnął z nią nie tylko po Fryderyka za debiut roku, ale również po Paszport Polityki. W październiku wkroczyła na solową ścieżkę wydając popową EP-kę jako Misia Ff. Nagroda im. Grzegorza Ciechowskiego trafiła do niej m.in za „intymny charakter twórczości i za głos-instrument, którym potrafi subtelnie grać na delikatnych strunach ludzkich emocji”.



- Nagrodę odbieram jako coś naprawdę wyjątkowego, ponieważ to pierwsze wyróżnienie dla mnie, a nie dla zespołu. Twórczość Ciechowskiego wiele dla mnie znaczy - mówiła wokalistka podczas wczorajszego spotkania z mediami. 

Jej udział w grudniowym koncercie jest już pewny. Kto jeszcze wystąpi? Tego nie wiadomo. Zgodnie z tradycją organizatorzy nie ujawniają bowiem zapraszanych artystów, aby nie przysłonić postaci twórcy, któremu koncert jest poświęcony. Podobnie jest z formułą koncertu, która również ma być zaskoczeniem.

- Jeżeli ktoś prześledzi historię Republiki i skojarzy pewne daty, to być może wyciągnie z tego dobre wnioski - zdradza Zbigniew Krzywański. A Maurycy Męczekalski, szef klubu „Od Nowa”, gdzie co roku odbywa się wydarzenie, dodaje: - Wracamy do źródeł. Do prawdziwej Republiki. W takim duchu przygotowywany jest grudniowy koncert, podczas którego na scenie pojawia się wszyscy żyjący muzycy tego zespołu, co ostatnio nie było normą. To główna oś, na bazie której zbudowano całe wydarzenie - mówi.


Póki co można więc sobie jedynie puścić wodze fantazji na temat tego, kogo na takim koncercie chcielibyśmy zobaczyć. I w oparciu o artystów, o których ostatnio dość głośno, przygotowują lub wydali płytę, albo mieli w swojej historii związek z dokonaniami Obywatela GC stworzyć właśna listę. Taką jak ta: Jan Borysewicz, Wojciech Karolak, Domowe Melodie, Dawid Podsiadło, Sorry Boys, Krzysztof Zalewski, Edyta Bartosiewicz, Baaba, Organek, L.U.C.

wtorek, 3 września 2013

Czaqu i "Generacja lalek" - wkrótce premiera

GRZEGORZ WALCZAK, lider zespołu Czaqu opowiada o kulisach powstawania trzeciej płyty pt. "Generacja lalek". Jej premierę zaplanowano na 30 września.

- Poprzedni album "Pachnie powietrze" wydaliście prawie 5 lat temu. Myślisz, że ludzie po takiej przerwie wciąż o Was pamiętają?

- Gramy koncerty, więc chyba tak. Przynajmniej w Toruniu. A jeśli chodzi o Polskę... Trudno powiedzieć, że ktoś o nas zapomniał, jeśli prawie w ogóle nas nie było. Nadal jesteśmy bardziej podziemnym zespołem niż grupą pojawiającą się na co dzień w mediach. Do szerokiego grona wciąż nie udało nam się dotrzeć. Wciąż jesteśmy na starcie.

Okładka płyty Czaqu "Generacja lalek"
- Co w tym czasie się z Wami działo?

- Wygraliśmy kilka festiwali. "Pejzaż bez Ciebie" w Bydgoszczy, "Rock Autostradę" w Proszówkach, "Dachówkę" w Krakowie, Festiwal Muzyczny im. Pawła Bergera "Gramy nad Prosną" w Kaliszu, a także Ogólnopolski Festiwal Muzyki Alternatywnej w Dobrym Mieście, dzięki któremu zdobyliśmy fundusze na nagranie nowej płyty.

- Poprzedni album wydaliście własnymi siłami zakładając CZAQUfonicę. Teraz postawiliście na znaną wytwórnię...

- ....SP Records. Liczymy, że uda się dotrzeć z materiałem do osób, do których sami nie bylibyśmy w stanie się dostać. Zależy nam, aby pójść z tymi piosenkami dalej niż nasze lokalne grono odbiorców. Nie chcieliśmy też powielać błędów, które popełniliśmy przy pierwszej i drugiej płycie. Chcemy skupić się na muzyce i nie martwić się promocją. Kto wie czy przy tej okazji nie ukaże się też reedycja naszych dwóch pierwszych płyt.

- "Generacja lalek" - pierwszy teledysk pilotujący Waszą nową płytę ukrywającą się pod tym samym tytułem, pojawił się w sieci dwa lata temu. Już wówczas można było zaobserwować na koncertach, że w muzyce Czaqu pojawiło się więcej elektroniki. Skąd ten kierunek poszukiwań?

- To trochę naturalny etap rozwoju. Zaczynaliśmy grać na gitarach. Z biegiem lat zaczęliśmy słuchać innych rzeczy, pojawiły się nowe możliwości związane ze sprzętem. Rozszerzyliśmy więc instrumentarium, dzięki czemu poszerzyliśmy horyzonty brzmieniowe. Idziemy do przodu, bo o to przecież w muzyce chodzi. Aby nie stać w miejscu.

Teledysk do piosenki "Taka gra". Poprzedni klip do tytułowej "Generacji lalek" można obejrzeć TUTAJ.

- Opowiedz o tym albumie. Które piosenki powstały jako pierwsze, z którymi wiążą się jakieś historie?

- Pierwsza narodziła się "Generacja lalek". Pomysł na kompozycję powstał na rondzie we Włocławku, gdzie elektronika związana ze zmianą świateł zawsze zakłóca fale radiowe. Koncepcja "Takiej gra" narodziła się pod prysznicem w Chorwacji... Z kolei utwór "Ludzie mądrzy" grałem na gitarze, kiedy współpracowałem jeszcze ze Zbyszkiem Krzywańskim. Jest jeszcze kompozycja "Dla tych, którzy odeszli", śpiewana przez Michała Dybowskiego, którą kilkanaście lat temu  skomponował jego ojciec.Premiera albumu 30 września.

niedziela, 16 grudnia 2012

Koncert pamięci Grzegorza Ciechowskiego 2012


Czterogodzinna muzyczna wędrówka po twórczości Grzegorza Ciechowskiego okazała się w tym roku najmniej spójną ze wszystkich dotychczasowych edycji tego szczególnego koncertu. Szkoda. 

Obserwując reakcje publiczności, aż trudno było uwierzyć, że Republika zakończyła swoją działalność 11 lat temu. Emocje fanów są nadal tak żywe jakby zespół dopiero wczoraj zszedł ostatni raz ze sceny. Na pamięć znają teksty piosenek, niestrudzenie skandują nazwę swojego ulubionego zespołu. Zbigniew Krzywański, Leszek Biolik, Sławomir Ciesielski (wielki nieobecny sobotniego koncertu), Paweł Kuczyński oraz on - Grzegorz Ciechowski. Nigdy nie pojawią się już wspólnie pod szyldem Republiki, a grudniowy koncert jest w "Od Nowie" jedyną szansą, aby fani usłyszeli stworzone przez nich kompozycje raz jeszcze. Na żywo. 

Ania Rusowicz (Fot. T.Bielicki)
Co roku wydarzenie jest też okazją do wręczenie Nagrody Miasta Torunia im. Grzegorza Ciechowskiego. W tym roku to trafiła w ręce Meli Koteluk. Wokalistka zaprezentowała autorski 30-minutowy set składający się z kompozycji z debiutanckiej płyty „Spadochron”. Zabrzmiała i „Melodia ulotna”, i kameralna perełka „Stale płynne”. Na zakończenie sięgnęła nawet po „Ani ja, ani ty” Obywatela G.C z filmu „Stan strachu”.
Choć koncert reklamowany był jako wydarzenie, w którym z twórczością Ciechowskiego zmierzą się polskie wokalistki, to jednak nie do końca tak było. Po raz pierwszy w historii można było odnieść wrażenie, że organizatorzy trochę w pośpiechu konstruowali tegoroczny program i pod koniec z uwagi na zbyt mało liczbę zaproszonych wokalistek, postanowili dorzucić z braku pomysłu wirtuozerskie popisy Krzysztofa Ścierańskiego (zagrał niesamowicie rozimprowizowane „Tak długo czekam” i muzykę z „Wiedźmina”) oraz Tymon Tymańskiego, który pojawił się z grupą Transistors w finale (m.in. „Halucynacje”, „Psy Pawłowa”, „Republika” czy „Biała flaga”). Trochę nie zgrywało mi się to niestety w spójną całość, a porównując koncerty z poprzednich lat można było poczuć niedosyt. 
A same wokalistki? Na scenie mogliśmy usłyszeć Małgorzatę Ostrowską („Nieustanne tango” i wykonane z gościnnym udziałem Leszkiem Biolika „Tak, tak... to ja”), siostry Barbarę i Zuzannę Wrońskie z grupy Ballady i Romanse („W ogrodzie Luizy” i  „Sexy doll”; ta ostatnia kompozycja choć świetne zaśpiewana - nie przebiła tego, co zrobiła z tym utworem kilka lat temu na tym samym koncercie Ania Dąbrowska), Misię Furtak - szkoda, że samą, a nie z resztą Tres.b. („Lawa” i „Telefony”), kolejne siostry - Natalię i Paulinę Przybysz (wywrócony do góry nogami „Prąd”, bujające „Przeklinam cię za to” i „Siódma pieczęć”), a także Martynę Jakubowicz („Śmierć na pięć” i „Zapytaj mnie czy cię kocham”).

Siostry Wrońskie (Fot. T. Bielicki)
Najmocniejszym punktem tegorocznej edycji okazał się jednak big-beatowy zastrzyk, który zafundowała publiczności Ania Rusowicz. Takich braw nie zebrała nawet Koteluk. To może wydawać się nieprawdopodobne, ale przearanżowane „Gadające głowy” czy „Znak =” mogą naprawdę zabrzmieć jak rasowe hity ze złotych lat 60. nie tracąc nic ze swoje siły. Nieprawdopodobne! Rusowicz z zespołem to polski posthippisowski dynamit emanujący na scenie już od pierwszych taktów pozytywną energią. 
Na koniec smutna refleksja. Grzegorz Ciechowski przez całe życie uciekał artystycznie od tego, aby być stawiany przy takich twórcach jak Lombard czy Martyna Jakubowicz. I co mu przyszło po śmierci? To właśnie ich wytypowano, aby zmierzyli się z jego muzyczną spuścizną. Twórca „Białej flagi” nie przewraca się z tego powodu grobie. Ale z pewnością, gdy zobaczył jak autorka słynnego przeboju „W domach z betonu” śpiewa z kartki składający się niemal z jednego zdania tekst jego piosenki „Zapytaj mnie czy cię kocham”, musiał się uśmiechnąć. Gdzieś tam w artystycznymi niebie.

niedziela, 18 grudnia 2011

Koncert pamięci Grzegorza Ciechowskiego 2011

Przyznam szczerze, że ten koncert wyobrażałem sobie zupełnie inaczej. 10. rocznica śmierci Grzegorza Ciechowskiego oraz 30-lecie Republiki obiecywały iście wyjątkowy wieczór w towarzystwie największych tuzów polskiej sceny. Gwiazd - co najmniej kilka - było. Prawdą jest jednak to, co już 3 lata temu powiedział Zbigniew Krzywański, gitarzysta Republiki. Impreza rozrosła się do takich rozmiarów, że trudno jest zaprosić na nią jeszcze głośniejsze nazwiska niż dotychczas i zaproponować z nimi coś jeszcze bardziej ekscytującego niż było. 

Acid Drinkers na scenie (Fot. Jacek Smarz)

W tym roku płyty z muzyką Republiki nagrały dwa zespoły. Toruński Half Light oraz Agresssiva 69. Było czymś oczywistym, że obie grupy pojawią się na scenie I tak też się stało. Pierwszej przypadło dość trudne zadanie rozpoczęcia imprezy. Elektroniczne wersje kompozycji z debiutanckiej płyty Republiki mogły wywołać lekką konsternację wśród tych republikańskich ortodoksów, którzy nie znali wcześniej tego materiału. Od publiczności powiało chłodem. Ale i tak na tle industrialnej Agressivy 69 grupa wypadła o wiele lepiej. 
Kogo jeszcze mogliśmy oglądać na scenie? Depresjonistów Zbigniewa Krzywańskiego, Leszka Biolika z zespołem, Glacę, Weronikę Ciechowską (w finale zaśpiewała „Odchodząc”) czy Kazika Staszewskiego, który – ku rozczarowaniu wielu osób – wpadł na scenę, aby wykonać tylko jeden utwór - „Układ sił”. Ktoś może powiedzieć, że podczas corocznych koncertów najważniejsza jest nie liczba gwiazd, ale muzyka Grzegorza Ciechowskiego i Republiki. I też będzie miał rację. 
10. rocznica śmierci Ciechowskiego oraz uroczystość wręczenia 10. nagrody jego imienia aż prosiły się, aby na koncert zaprosić wszystkich dotychczasowych muzycznych laureatów tego toruńskiego wyróżnienia. Gdzie więc był Piotr Rogucki z Comy? Czemu nie zaproszono Pauliny Bisztygi, która tego samego dnia kilka godzin wcześniej miała koncert w Dworze Artusa? Pytań rodziło się wiele. Z poprzednich laureatów pojawiła się jedynie Joanna Piwowar z projektem Ms No One wykonując m.in. rozpędzoną „Sado-maso piosenkę".
Jednymi z najlepszych tego wieczoru okazali się panowie z Acid Drinkers. „My lunatycy”, „Gadające głowy”, czy „Kombinat”, któremu muzycznie bliżej było do acidowego „Slow and stoned”. Po swojemu i z klasą. Jeszcze nigdy utwory Republiki nie zabrzmiały w taki sposób. Kto odstawał od reszty? Nastoletnia Majka Babyszka. Widziałem w życiu wiele zdolnych dzieciaków, ale proszę - nie róbmy z koncertu pamięci jednego z największych muzycznych fenomenów XX wieku cyklu „Od przedszkola do Opola”. I to już drugi raz. 
Na koniec warto wspomnieć o Julii Marcell, tegorocznej zdobywczyni Nagrody im. Grzegorza Ciechowskiego, która podczas sobotniego wieczoru odebrała laury. Jeszcze żaden laureat tego wyróżnienia nie miał tak ciepłego przyjęcia na scenie jak ona. Niezwykłą artystką jest Marcell, która zresztą dorastała na toruńskim Rubinkowie. Wykonała „Będzie plan” Republiki oraz kilka własnych kompozycji z ostatniej płyty „June”. Jeśli ktoś jeszcze nie ma tego albumu w swoje płytotece, to niech szybko pobiegnie go kupić. Koniecznie. 

Koncert pamięci Grzegorza Ciechowskiego, klub "Od Nowa", 17 grudnia 2011 roku. 

piątek, 26 sierpnia 2011

Half Light: Republika na nowo

Krzysztof Janiszewski, wokalista toruńskiego zespołu  Half Light opowiada o płycie, która jest remakiem „Nowych sytuacji”, debiutanckiego albumu Republiki z 1983 roku.

- Ile razy przesłuchaliście oryginalne „Nowe sytuacje”?

- Ja sam z parę tysięcy razy. Zacząłem jej słuchać w 1983 roku, kiedy moja mama kupiła mi ją w salonie KMPiK-u. Ta płyta jest dla mnie szczególnie ważna, ponieważ zdobyłem na niej autograf Grzegorza Ciechowskiego. Poszedłem po niego aż do jego domu, gdy mieszkał jeszcze przy ulicy Popiela. Do dziś wspominam to spotkanie. Miałem 12 lat i bałem się jak mnie przyjmie, ale on potraktował mnie niezwykle poważnie. To było zresztą tuż po zmianie wizerunku zespołu. Pierwszy raz zobaczyłem go wtedy w tych blond włosach postawionych do góry. Przed samym nagraniem płyty Half Light unikałem jednak sięgania po „Nowe sytuacje”.

Half Light
 - Słychać jednak, że sugerowaliście się podstawowymi wersjami tych utworów.

- Trudno było zrobić coś nowego, jeśli te wszystkie piosenki ma się tak głęboko w sobie. Ich muzyczne szkielety znałem od lat na pamięć. Szukałem jednak nowych rozwiązań, aranżacji. Puszczałem sobie np. oryginalną wersję i dogrywałem do niej na dyktafon nowe linie melodyczne i chórki.

- „Arktyka” należy do moich ulubionych utworów Republiki. U was brzmi zupełnie inaczej, sporo w niej pozmienialiście.

- Zmieniliśmy linię melodyczną, ponieważ w naszej wersji inny jest podział rytmiczny tego utworu. W oryginale zwrotka ‚Arktyki” został nagrana w metrum 5/4, a refren 4/4. Jako, że gramy muzykę elektroniczną trzeba to było nieco pogodzić. Ten utwór zrobiliśmy  w takim nieco etnicznym klimacie. Słychać w nim odgłosy przyrody, dzwonki, bałałajki, które nawiązują do klimatów Syberii. Przyznam, że nie jest to łatwa piosenka do zagrania. Rejestrowaliśmy ją na samym końcu.

- Wiele osób na pewno zadaje sobie pytanie - jaki jest sens wydawać płytę sprzed 28 lat z takim samym materiałem tylko we własnych wersjach?

- Zależało nam, aby druga płyta Half Light nie była autorska. Nie chcieliśmy bombardować słuchaczy od razu naszym kolejnym nowym materiałem. To taka płyta okolicznościowa, pewien przerywnik przed kolejnym autorskim albumem. Nosiłem się z takim pomysłem od dawna. Dodatkowo w tym roku mija 10 lat od śmierci Grzegorza Ciechowskiego oraz 30 lat od powstania Republiki, a „Nowe sytuacje” w wymarzony sposób nadają się na cover album. Nie można tego powiedzieć np. o „Republice marzeń” czy „Siódmej pieczęci”, które stylistycznie odbiegają od tego, co prezentowała Republika na początku. Nie jesteśmy zespołem rockowym ze standardowym instrumentarium, tylko trio stawiającym na elektronikę. Dzięki temu mogliśmy zaprezentować „Nowe sytuacje” zupełnie inaczej.

Half Light
- Republikańscy ortodoksi mogą was za tę płytę powiesić. Zmieniliście cały klimat tych kompozycji, których fenomen polega właśnie na tym, że pomimo lat wciąż są w stanie się obronić.

- Płytę nagraliśmy dla wszystkich. Nie powstała ani z myślą o fanach, ani antyfanach Republiki. To album dla osób, które chcą posłuchać nowej płyty Half Light - bo tak ten album traktujemy. Pierwsze sygnały jakie do nas docierają są bardzo pozytywne. Jesteśmy przygotowani zarówno na miłe słowa, jak i na ewentualne kopniaki.

- Recenzując wasz debiutancki album „Night in the Mirror” pisałem o ułagodzonym brzmieniu. Na „Nowych orientacjach” Half Light brzmi o wiele ostrzej. Rozumiem, że to próba przełożenia scenicznej energii Republiki na elektronikę?

- W tych utworach jest tyle energii, że nie wiem co trzeba by zrobić, aby to zatracić. Ich nagrywanie dodało nam jednak mocy i rzeczywiście potraktowaliśmy je ostrzej niż własne kompozycje. Jedynie „Mój imperializm” jest  inaczej zagrany. Najwięcej pracy mieliśmy przy wyborze ostatecznych wersji. Sam „System nerwowy” - miał piętnaście różnych wariantów. Wyeskponować bardziej wokal, czy gitarę? A może dodać więcej elektroniki? Zależało nam, aby całość była taka samo spójna jak oryginalne „Nowe sytuacje”.

- Członkowie Republiki mieli już okazję wysłuchać tych nagrań?

- Jeszcze nie. Płyta dotarła do nas zaledwie kilka dni temu. Zbigniewowi Krzywańskiemu (gitarzysta Republiki - przyp red.) ogromnie spodobała się jednak sam pomysł na taki album. Sam jestem ciekawy, jak zareagują jak usłyszą końcowy efekt naszej pracy.

- Grzegorz Ciechowski lubił eksperymentować w muzyce. Zastanawiam się, czy gdyby posłuchał waszych wersji swoich piosenek, to czy by mu się one spodobały?

- Nieskromnie powiem, że pewnie tak. I nie mówię tego tylko dlatego, że w końcowym okresie swojej działalności również używał sporo elektroniki co wyraźnie zaznaczone jest m.in. na „Masakrze”. Bardzo podobał mu się eksperymentalny zespół Doktor C., w którym kiedyś śpiewałem. Prowadziliśmy już nawet rozmowy, aby wyprodukował nam drugą płytę, ale grupa zawiesiła swoją działalność. Half Light jest takim przełożeniem Doktor C. na elektronikę. Tak to postrzegam. Kiedyś Ciechowski powiedział, że gdyby miał zaistnieć jako debiutant, to założyłby 3-osobowy zespół z mocną elektroniką, krótkim przekazem hasłowo-słownym i mocnymi światłami na scenie.  Tak, sądzę, że nasza płyta przypadłaby mu do gustu.

poniedziałek, 29 listopada 2010

Zbigniew Krzywański: Nie dla mnie Iron Maiden

Zbigniew Krzywański, gitarzysta Republiki, a także twórca projektu "Bończyk/Krzywański" opowiada o nowej płycie zatytułowanej "Ideologia snu".

- Słuchając Twoich nowych projektów zawsze zastanawiam się, czy tak by właśnie wyglądały nowe płyty Republiki? Ile z Twoich pomysłów na kompozycje by się na nich znalazło...

- Nie uniknę już chyba tego, że moje granie będzie postrzegane w odniesieniu do dokonań Republiki. To są moje korzenie, w tym zespole wyrosłem… To miłe, że porównuje się tamten okres z moją obecną twórczością; gdy ktoś dostrzega, że słychać w niej echa Republiki. W projekcie stworzonym wspólnie z Jackiem Bończykiem to jednak ja jestem autorem prawie całej muzyki, a w Republice głównym kompozytorem był Grzegorz Ciechowski. Historia naszego wspólnego grania zakończyła się wraz z jego śmiercią. Cieszy mnie, że wszystko wskazuje na to, że prawdopodobnie pamięć o Republice będzie żywa nawet za sto lat.



Fot. Materiały promocyjne zespołu.

- „Jeniec” był pierwszym utworem, który powstał na płytę "Ideologia snu". Tuż po zakończeniu pracy nad projektem „Depresjoniści”. Wówczas ten zespół to byłeś ty, Jacek Bończyk plus reszta. Teraz to się już chyba nieco zmieniło.

- Rzeczywiście. Nagrywając pierwszą płytę stanowiliśmy z Jackiem duet. Wszystko kręciło się wokół nas dwóch. Jednak od czasu pracy nad spektaklem "Terapia Jonasza", działamy jako zespół. Pierwotną nazwę Bończyk/Krzywański zostawiliśmy, ponieważ zafunkcjonowała już na rynku muzycznym. Nie było sensu jej zmieniać. I choć Bończyk/Krzywański to w 90 proc. moje kompozycje, to jednak współkreowane przez cały zespół.

- W 2005 roku ukazali się "Depresjoniści". Później pracowaliście przy spektaklach "Terapia Jonasza", "Obywatel" i "Kot w Butach" (granym jest nie tylko w Teatrze Horzycy, ale również w Teatrze Syrena – przyp. red.). Rozumiem, że kompozycje na „Ideologię snu” musiały powstawać między tym projektami?

- Wspomniany przez ciebie utwór "Jeniec", który otwiera nasz album wpadł mi do głowy rok po wydaniu „Depresjonistów". Cały album długo dojrzewał. Jacek założył sobie, że literacko chce być takim quasireporterem opisującym otaczającą nas rzeczywistość. To spora odmiana od debiutanckiej płyty, na której, jak sam się przyznaje, wylał cały swój testosteron.

- Na wkładce dołączonej do płyty można przeczytać, że powstanie jednego z utworów zainspirował spektakl, który można było obejrzeć na deskach Teatru Baj Pomorski. Co to dokładnie było?

- Inspiracją było „Miasto Aniołów”, a nieco szerzej tematyka związana z osobami apalicznymi. W toruńskiej fundacji "Światło" pieszczotliwe nazywa się ich śpiochami. Zainteresowałem Jacka tym tematem. Mieliśmy akurat dość ładna piosenkę, a ja chciałem, aby „złamać” tę ładność jakimś bardzo ważnym tematem. Jacek przeczytał scenariusz autorstwa Magdaleny Szwechowicz. Zrobił na nim tak ogromne wrażenie, że zaraz po jego lekturze w ciągu niespełna dwóch godzin napisał tekst do utworu „Śpię”. Powstała piosenka, która jest śpiewana z punktu widzenia jednego z takich właśnie śpiochów.

- Sen to zresztą motyw przewodni całego albumu. Pojawia się w kilku piosenkach, a także nawiązuje do niego sam tytuł płyty…

- Pewnie zapytasz czy to było zamierzone? Odpowiedz zna Jacek. Od 8 lat cierpi na depresję. Bierze leki, dzięki czemu może normalnie funkcjonować. Przez cały ten czas miał poważne w problem ze snem. Sen był dla niego czymś co go strasznie męczyło. U nas na płycie tematyka z nim związana został potraktowana bardzo różnie. Jest np. piosenka „Mamo, daj mi sen”, czyli taka ochota na ucieczkę od rzeczywistości. Utwory na tej płycie są bardzo zróżnicowane. Chyba najmniej reprezentatywnym utworem jest wieńczący ją „Instruolo” ale to celowy zabieg. Chcieliśmy aby zamknąć płytę taką właśnie puentą.

- I stąd pewnie pomysł, aby tu przed nim umieścić muzyczny przerywnik?

- Dokładnie. To pokazuje, że mamy całkowity dystans do tego, co stworzyliśmy wspólnie jako Bończyk/Krzywański nagrywając „Ideologię snu”.

- To chyba również coś co całkowicie różni najnowszą płytę od "Depresjonistów". Debiut nagrywaliście całkowicie na poważnie. Miał zresztą zupełnie inny charakter. Tutaj jest bardziej społecznie.

- Ten przerywnik-żart, o którym wspomniałeś jest muzycznie bardzo awangardowy. Pochodzi zresztą ze spektaklu „Obywatel”, który można było obejrzeć w Teatrze Horzycy. Umieszczenie go na płycie powoduje „zmiękczenie” emocjonalne tego materiału. Album podsumowuje ostatni tekst. Pragnienie Jacka, który śpiewa: "w idealnym świecie błądzisz jakiś czas/ marzysz by stąd uciec w górę pierwszy raz/ chociaż już w dzieciństwie dowiedziałeś się/ że ukradli księżyc, ale coś tam świeci gdzieś" też można nazwać ucieczką w marzenie senne.

- Uciec? Po co?

- Oglądamy telewizję, słuchamy radia, czytamy prasę. Wszędzie mówią nam co mamy robić, aby być szczęśliwym. Duchowni, nauczyciele w szkole, szef w pracy itp. W pewnym momencie zaczynamy mieć tego dosyć. W pewnym momencie każdy ma ochotę, aby stąd uciec. Być może właśnie w takie marzenie senne.

- Nagrywając takie płyty nie uciekniesz jednak od porównania od King Crimson, które pojawiły się już przy waszej pierwszej płycie.

- Poruszamy się po prostu w podobnej estetyce, która jest mi szczególnie bliska. To tylko jeden ze sposobów podejścia do sztuki. King Crimson to jedno. Oprócz tego mamy projekty Trey’a Gunna i Pata Mastelotto, KTU… Generalnie, to muzyka progresywna, do której można zaliczyć również Dawida Bowie czy Petera Gabriela. Oni wszyscy szukają w muzyce czegoś więcej niż samego show. Dla mnie czasy prostego hard rocka już dawno się skończyły. Kiedy np. Iron Maiden przyjedzie do Polski, to na pewno mnóstwo osób przyjedzie na ich koncert. Mnie tam jednak nie zobaczysz.

Nie dla mnie Iron Maiden, dwutygodnik kulturalny "Kwadrat" z 25 listopada 2010 roku.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...