- "Irlandią" była jedną z dziesiątek naszych piosenek. Jedną z kilku
ballad, które trafiły na nasze płyty. I nie ma pojęcia dlaczego akurat właśnie
ona stała się tak bardzo popularna. Do dziś przez 90 proc.społeczeństwa
Kobranocka kojarzona jest tylko i wyłącznie z tą piosenką - mówi ANDRZEJ "KOBRA" KRAIŃSKI, lider Kobranocki.
- Jakie były kulisy powstania piosenki "Kocham Cię jak Irlandię"?

- Jako typowo rock'n'rollowa grupa nigdy nie mieliście żadnych dylematów czy powinna trafić na płytę?
- Przy okazji pracy nad każdą płytą pojawiały się utwory, które gdy tylko wpadały nam do głowy, były nagrywane. Jeśli przy ich powstawaniu mieliśmy jakiekolwiek dylematy, to od razu lądowały na muzycznym cmentarzu. "Irlandią" była jedną z dziesiątek naszych piosenek. Jedną z kilku ballad, które trafiły na płyty. I nie ma pojęcia dlaczego akurat właśnie ona stała się tak bardzo popularna. Do dziś przez 90 proc.społeczeństwa Kobranocka kojarzona jest tylko i wyłącznie z tą piosenką.
- Nie żałujesz, że na fali jej popularności w pierwszej połowie lat 90. nie przenieśliście się z Torunia do Warszawy?
- Nie, nigdy. Choć nie ukrywam, że mieliśmy takie propozycje. Osobiście za bardzo kocham Toruń, aby się stąd wyprowadzać. Każdy wyjazd od Warszawy jest dla mnie męczarnią. Bardzo lubię ją jako stolicę, ale nie aby w niej zamieszkać. Oczywiście zdaję sobie sprawę z kontaktów, które moglibyśmy pozyskać. Powiem nawet inaczej, w pewnym momencie to było niemal naszym obowiązkiem, aby się tam przenieść. Klasycznym przykładem twórcy, który zdecydował się na taką przeprowadzkę był zresztą Grzegorz Ciechowski. Łatwiej tam rozkręcić karierę bywając na salonach. Jednak mnie takie bywanie kompletnie nie interesuje. Podobnie jak wchodzenie przy tej okazji różnym osobom w tylne części ciała. Kocham Toruń. I tyle.
- Wielokrotnie opowiadałaś jak olbrzymi wpływ na zespół i na Ciebie miał Grzegorz Ciechowski. Teraz Wasza katarzynka zagościła w tej samej Alei Gwiazd przed Dworem Artusa co katarzynka Republiki.
Republika była zespołem, który najbardziej zasłużył sobie, aby się w takiej Alei Gwiazd znaleźć. O swoich wątpliwościach dotyczących niektórych laureatów, którzy również się w niej znaleźli nie będę mówił. Cieszę się, że my dostaliśmy tę nagrodę jeszcze za życia, a nie pośmiertnie. Tyn bardziej, że nasz związek z Toruniem był zawsze niezwykle mocny.