niedziela, 22 marca 2015

Storytellers, czyli muzyka na dwie gitary

Trudno jest wyjść na scenę z akustycznymi gitarami, po zespole, który przed chwilą skrył się za ścianą dźwięku płynącego z rozkręconych wzmacniaczy. Trudno jest nie tylko wyjść, ale i przyciągnąć uwagę publiczności. Duetowi Storytellers coś takiego udało się podczas odbywających się niedawno eliminacji do Seven Festival w Węgorzewie. Panowie nie awansowali, ale mimo tego pozostawili po sobie tak dobre wrażenie, że warto przyjrzeć się temu co robią nieco bliżej.

Przemek Gronkowski i Michał Mierzejewski (Fot. Agata Jankowska)

Członkowie Storytellers dbają o to, aby wszystko co robią, było spójne. Nawet charakterystyczne zielone koszulki w paski nawiązują do okładki ich debiutanckiej minipłyty. Przemek Iwo Gronkowski i Michał Modrzejewski tworzą instrumentalną muzykę gitarową. Akustyczną i elektryczną. Sześć utworów prezentujących próbkę ich umiejętności wydali w 2014 roku na płycie. Co na niej znajdziemy?

Okładka płyty
Na początek serwują własną wersję „Anastasia” z przedostatniego albumu Slasha. Zaraz potem jest ich autorski „Let Her talk”, który ma wszystko co powinien mieć porządny hard-rockowy kawałek. Wpadający w ucho riff i liryczną zwrotkę, przy której można na chwilę zaczerpnąć oddechu. Ten liryzm w konstruowaniu zgrabnych melodii słychać też w „Windy story”, do którego powstał nawet oniryczny teledysk. „Dose of melody” to kolejny romans z rockiem. Jest jeszcze inspirowane klasyką „Bachtellers” oraz wieńczące ten minialbum „Fable”. 

 - Lubię wykonawców poszukujących, a do takich niewątpliwie zaliczyć można Storytellers. Chłopacy postawili na minimalne instrumentarium. Dodatkowo wybrali sobie drogę dość niepopularną jaką jest wykonywanie muzyki instrumentalnej. Szukają jednak ciągle w tej formule czegoś nowego - mówi o ich twórczości Krzysztof „Partyzant” Toczko, z którym mieli już okazję dzielić scenę. Ten wirtuoz współpracujący m.in. z Dżemem pomógł im przy realizacji debiutanckich nagrań. - Kibicuję im, bo są konsekwentni i ewidentnie rozwojowi - mówi gitarzysta.



Duet Storytellers jest zwycięzcą konkursu „Scena jest Wasza”. Już 13 kwietnia zagra w pubie „Pamela” przed Jennifer Batten.

wtorek, 17 marca 2015

Nowe Sytuacje i "Masakra"

Choć Republika oficjalnie zakończyła działalność po śmierci Grzegorza Ciechowskiego, to jednak jej muzyka nie przestaje rozbrzmiewać na koncertach. W oryginalnych wersjach.
 
To, co odbywało się niemal cyklicznie i jedynie podczas grudniowej rocznicy śmierci autora „Białej flagi” w klubie „Od Nowa”, zyskało w ubiegłym roku pełny wymiar koncertowy. Zbigniew Krzywański, Leszek Biolik oraz Sławek Ciesielski postanowili bowiem przypomnieć światu na żywo kompozycje z debiutanckiej płyty Republiki. Pod szyldem Nowe Sytuacje odwiedzili wówczas kilkanaście miast w Polsce. Początkowo miał to być unikany jednorazowy projekt. Dziś już wiadomo, że w tym roku możemy spodziewać się jego kontynuacji.
 
- Myślimy o tym, aby zagrać materiał oparty o album „Masakra”, czyli „Mamonę”, „Odchodząc”... Do tego chcielibyśmy dołożyć wiele innych rzeczy. Myśleliśmy też o utworach: „Sam na linie” czy „Obcy astronom”. Zagramy to, co fanów interesuje i chcieliby to zapewne usłyszeć na żywo - mówił niedawno w wywiadzie na falach Radia Gdańsk Leszek Biolik. - Stwierdziliśmy też, że zostajemy przy nazwie projektu: Nowe Sytuacje.
 
Ujawniono już, że projekt  będzie można usłyszeć m.in. podczas czerwcowego Life Festival Oświęcim. Przy mikrofonie - podobnie jak w ubiegłym roku - stanie trójka wokalistów. Tym razem będzie to Tymon Tymański, Piotr Rogucki i Jacek Bończyk. Jak będzie przy okazji pozostałych koncertów? - Jeszcze wszystko dopinamy, więc trzeba poczekać. Nowe Sytuacje będą elastyczne i na każdym koncercie pojawią się pewne zmiany - opowiadał Biolik.
 
Fani Republiki będą mieli w najbliższym czasie więcej powodów do radości. Już 10 kwietnia swoją premierę będzie miał album „Grzegorz Ciechowski - spotkanie z legendą”. To zapis ubiegłorocznego koncertu w Teatrze Dramatycznym w Warszawie, podczas którego grono znakomitych wokalistów i wokalistek (m.in. Piotr Cugowski, Igor Herbut, Kasia Nosowska, Mela Koteluk, Kayah) zaśpiewało piosenki lidera Republiki z towarzyszeniem orkiestry pod dyrekcją Adama Sztaby. Popularny dyrygent na potrzeby tego wydarzenia zaaranżował na nowo każdy z utworów.

sobota, 14 marca 2015

Uwolnij muzykę! Tacher & Predko - wideosesje

Pomysł jest prosty. Bardziej lub nieco mniej znani artyści wykonują przed kamerą swoje własne utwory. W specjalnie wybranej scenerii, najczęściej na otwartej przestrzeni. I często w nietypowych akustycznych aranżacjach. Całość rejestrowana jest na żywo przez kilka kamer, montowana i prezentowana w ramach serwisu "Uwolnij muzykę!" pod postacią ekskluzywnej muzycznej wideosesji. Do tej pory wzięli w niej udział takie gwiazdy jak m.in. Mela Koteluk. Piotr Rogucki, Ania Dąbrowska, Tomasz Organek, Sorry Boys, Iza Lach. 

Kulisy wideosesji Oksany Predko (Fot. Angelika Plich)

- Zamiast konkurować z nagraniami studyjnymi, postanowiliśmy wyjść z muzyką na powietrze, do ludzi. Z jednej strony mamy więc muzykę na żywo, a z drugiej promocję ciekawych i nietypowych miejsc - mówi kierownik produkcji Tomasz Błaszkiewicz, który po eksplorowaniu trójmiejskiej sceny, zwrócił swoją uwagę na Toruń. - Wbrew pozorom warunki takich nagrań wcale nie są proste. Nie każdy jest w stanie po prostu usiąść i zaśpiewać. A do każdego z utworów robimy zazwyczaj jedynie dwa podejścia - mówi. 

Oksana Predko (Fot Angelika Plich)
Na pierwszy ogień poszła znana z grupy Toronto finalistka „The Voice of Poland” - Oksana Predko, a także wokalista grupy Manchester, który zadebiutował niedawno scenicznie ze swoim solowym projektem - Maciej Tacher. - Nie ukrywam, że na nasz wybór miało wpływ to, że się znamy - mówi Błaszkiewicz. - Oboje są tuż przed wydaniem swoich solowych płyt. Maciej idealnie wpasował się w naszą koncepcje, aby nagrać go siedzącego z gitarą i grającego własne piosenki. 

Predko zaśpiewała przed kamerą znany m.in. z filmu „Hardkor disco” utwór „Autobus” oraz premierową kompozycję „Kill Bill”. Tacher również wykonał dwie piosenki: „Love pod prąd” oraz „To nie mój kot”. Zdjęcia powstały w klubie „Tantra”, na ul. Ciasnej, na Bulwarze Filadefijskim i w okolicach Fosy Zamkowej. - Spotykaliśmy się z naprawdę sympatycznymi reakcjami ludzi. Podchodzili, słuchali utworów, robili zdjęcia, pytali gdzie będzie można zobaczyć nagranie - opowiada Tomasz Błaszkiewicz.

Maciej Tacher (Fot. Angelika Plich)
Pierwotny plan zakładał powstanie dziesięciu muzycznych wideosesji, które prezentowałyby nie tylko gwiazdy, ale także artystów, którzy dopiero stawiają swoje pierwsze kroki na muzycznej ścieżce, dobrze rokując na przyszłość. O tym co z tego wyjdzie przekonamy się już wkrótce. Dla promocji biorących w sesji wykonawców, a także miasta, w którym odbywają się nagrania nie bez znaczenia jest fakt, że serwis „Uwolnij muzykę!” zalicza 71 tysięcy odsłon w ciągu miesiącu.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...